W pierwszych minutach niedzielnej części dwumeczu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Najpierw prowadziła Orlen Wisła 2:0, by w 12. minucie przegrywać 3:6. Chwilę później Orlen Wisła doznała ogromnej straty. W zderzeniu z zawodnikiem Industrii urazu nabawił się Przemysław Krajewski, który z grymasem bólu na twarzy został zniesiony przez kolegów z parkietu.
To zdarzenie podcięło skrzydła płockiej ekipie, która po pierwszym kwadransie gry przegrywała 3:9. Przy wyniku 4:11 w 17. minucie trener Xavi Sabate zaprosił swoich podopiecznych na rozmowę i ostudzenie głów. Do poprawy gry była potrzebna przede wszystkim skuteczność. W 22. minucie, przy wyniku 7:14, Abel Serdio miał starcie z Piotrem Jędraszczykiem. W efekcie zawodnik Industrii padł na parkiet, a Płocczanin otrzymał czerwoną kartkę.
Brak obrotowego dodatkowo osłabił płocką drużynę, która nie potrafiła poradzić sobie z rzucającymi skutecznie zawodnikami Industrii. Goście wywalczyli sobie w pierwszej połowie 8 bramek przewagi i trudno było sobie wyobrazić, że w drugiej odsłonie Orlen Wisła może tę różnicę zniwelować.
Po przerwie wcale nie było lepiej. Orlen Wisła zamiast odrabiać stratę, jeszcze ją powiększyła. W 33. min na tablicy był wynik 11:21, a potem dał znać o sobie Melvyn Richardson. W 36. min udało mu się zmniejszyć rozmiary porażki do wyniku 13:21.
Do Richardsona dołączali kolejni, najpierw Adama Morawskiego pokonał Krajewski, który powrócił na parkiet, potem Sergiej Kosorotow, a jeśli dodać do tego bezbłędnego Mirko Alilovicia w bramce, to trudno się dziwić, że w 38. minucie na tablicy był wynik 15:21. Przy wyniku 17:22 w 43. minucie trener Krzysztof Lijewski zdecydował się wziąć czas na rozmowę z zawodnikami, którzy wyraźnie odpuścili spotkanie, wierząc że wygraną mają w kieszeni.
W 51. minucie dwukrotnie popełnili błędy piłkarze Orlen Wisły. Najpierw nie opanował piłki przed rzutem Dawid Dawydzik, a chwilę potem, po obronie Alilovica, prosto w Morawskiego rzucił Michał Daszek. 5-bramkowa przewaga gości była jak zaczarowana.
Po tych akcjach wiara płockiej drużyny w możliwość zwycięstwa wyraźnie osłabła. Zaczęli popełniać błędy w ataku, a bez tego nie mogło zmniejszenie strat nie było możliwe.
