Po porażce sześcioma bramkami we własnej hali w pierwszym meczu piłkarki ręczne KPR jechały do Hiszpanii z bardzo trudnym zadaniem. Musiały zagrać perfekcyjny mecz, aby marzyć o awansie do ćwierćfinału.
Spotkanie zaczęło się obiecująco dla polskiego zespołu, który po niespełna trzech minutach prowadził 2:0, a po kolejnych czterech 4:1. Po dwóch skutecznych akcjach miejscowe zbliżyły się jednak na trafienie, ale KPR przetrwał trudny okres i ponownie odskoczył (8:4).
Od tego momentu zaczęły się problemy ekipy gości. Do końca pierwszej połowy pozostawało 10 minut i przez ten okres uzyskała tylko jednego gola. Elche systematycznie odrabiało straty i tuż przed przerwą doprowadziło do remisu (9:9).
Losy dwumeczu rozstrzygnęły się w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Po trafieniu Patrycji Wiśniewskiej KPR prowadził 13:12, ale przez kolejne minuty nie potrafił znaleźć sposobu na twardą defensywę miejscowych. Niemoc w ataku przełamała Anna Mączka, ale wówczas hiszpański zespół prowadził 17:14 i w dwumeczu miał dziewięć goli przewagi. Takiej strat szczypiornistki z Kobierzyc nie były już w stanie odrobić.
KPR przegrał w rewanżu 21:27 i to rywalki zagrają w ćwierćfinale Pucharu EHF.
