Czerwonka nie ukrywa, że to już jej ostatnie igrzyska, w których regularnie startowała od 2010 roku. Podczas ceremonii otwarcia w Mediolanie pełniła funkcję chorążego.
Na olimpijskim podium stanęła w Rosji w 2014 roku, zajmując drugie miejsce w drużynie, wraz z Katarzyną Bachledą-Curuś, Katarzyną Woźniak i Luizą Złotkowską. W obecnych igrzyskach była 15. na 1000 m i nie jest wykluczone, że na dłuższym dystansie spisze się lepiej.
Maliszewska natomiast jest najbardziej utytułowaną Polką w short tracku, m.in. dwukrotną medalistką mistrzostw świata na 500 m. Wszystko wskazuje jednak na to, że na 1500 m szanse na sukces ma niewielkie, ale cieszy ją sama możliwość startu.
"Tam zaczyna się dużo wolniej, więc jest moment, żeby wziąć kilka oddechów, zastanowić się, co się dzieje z przodu, kto się wyprzedza. Na pewno będę jechać i obserwować, czy jest coś, co można wykorzystać. Jazda z przodu na 1500 i sama myśl, że muszę przejechać 13 i pół okrążenia trochę mnie przeraża" – powiedziała po zajęciu 22. miejsca na 1000 m. Na 500 była 17.
W bobslejowych dwójkach dwa pierwsze ślizgi czekają tego dnia Klaudię Adamek i Lindę Weiszewski.
Z piątkowych konkurencji, w których nie wystąpią reprezentanci Polski, na pierwszy plan wybija się biathlonowy bieg ze startu wspólnego na 15 km mężczyzn. O czwarte złoto na tych igrzyskach powalczy w nim Francuz Quentin Fillon Maillet.
Ponadto zaplanowano jeszcze cztery konkurencje finałowe. W short tracku będzie to sztafeta mężczyzn, a w narciarstwie dowolnym – cross kobiet oraz skoki i halfpipe mężczyzn.
