Michał Fitas: Miłość do klubu czy piłki jest ogromna, ale to ludzie są magnesem

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Michał Fitas: Miłość do klubu czy piłki jest ogromna, ale to ludzie są magnesem
Michał Fitas: Miłość do klubu czy piłki jest ogromna, ale to ludzie są magnesem
Michał Fitas: Miłość do klubu czy piłki jest ogromna, ale to ludzie są magnesem
Agata Pokrzepa
We Wrocławiu znany z promiennego uśmiechu, a w Polsce jako współorganizator głośnej akcji Stadiony Bez Barier. Michał Fitas opowiada, jak udało się w naszym kraju zbudować jedną z najprężniejszych na świecie sieci kibiców z niepełnosprawnością.

Od początku września na polskich stadionach mecze rozpoczynały się od podania wykonanego przez osobę z niepełnosprawnością. Czasem byli to kibice, innym razem piłkarze. Kto ogląda polską piłkę, nie mógł nie dostrzec akcji Stadiony Bez Barier, w mediach społecznościowych obecnej pod analogicznym hashtagiem #StadionyBezBarier. To już piąta edycja inicjatywy, która ma wzmocnić widoczność osób z niepełnosprawnością na stadionach, zapraszając kolejnych do wyboru piłki nożnej jako sposobu na spędzanie czasu.

Uśmiechy do kamer i zaproszenia to jednak nie wszystko. W tym samym czasie działające prężnie organizacje kibiców niepełnosprawnych odbyły 13 wyjazdów meczowych. Ponad 350 kilometrów z Zabrza do Poznania odbyła grupa 36 fanów, jeszcze dalej mieli niepełnosprawni sympatycy Chrobrego z Głogowa na mecz z Wisłą Kraków. Choć akcja Stadiony Bez Barier dopiero czeka na oficjalne podsumowanie, to trzeba podkreślić, że niewiele krajów doczekało się budowy równie aktywnych organizacji kibiców z niepełnosprawnością.

Polskim epicentrum tych działań jest Wrocław, gdzie już trzykrotnie śrubowano światowy rekord uczestnictwa osób niepełnosprawnych w meczu piłkarskim, za każdym razem przyciągając ponad tysiąc fanów. O początkach i coraz większej skali ruchu kibiców z niepełnosprawnością rozmawiamy z Michałem Fitasem, prezesem Ogólnopolskiej Federacji Kibiców Niepełnosprawnych (FKN) i Klubu Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław (KKN Śląsk Wrocław).

Kiedy zaczynaliście zarażać osoby z niepełnosprawnością meczami piłkarskimi, mieliśmy w Polsce jeden nowy stadion, a widok błota i przenośnych toalet w sektorach nie był wcale rzadki. Jak w takiej sytuacji zachęca się kogokolwiek, żeby wybrał się na mecz?

Piłka, poziom gry i infrastruktura to nie wszystko, a jak pamiętamy w latach 2009-2012 nowe stadiony dopiero się budowały. W tych latach powstawały pierwsze oficjalne struktury kibiców niepełnosprawnych. Przetrwały i mają się dobrze do dziś. 

Sportowe emocje, zarażanie pasją, a przede wszystkim nowa grupa ludzi, sieć relacji, charyzmatyczni liderzy i integracja – to te idee pomogły zbudować grupy w takich miastach jak Kraków, Warszawa czy Wrocław. Z biegiem lat poprawiały się aspekty infrastrukturalne i na pewno była to zachęta dla nowych kibiców z niepełnosprawnością. Jednak w takich Katowicach stadion dopiero teraz się buduje, a tamtejszy KKN (Klub Kibiców Niepełnosprawnych – przyp. red.) działa z powodzeniem już ok. 10 lat. 

Żeby przez dekadę wybierać się z kimś na mecze, faktycznie trzeba się przynajmniej znosić, a najlepiej lubić. Zwłaszcza przy Bukowej, która nie rozpieszcza komfortem. Dużo takich więzi powstaje w KKN-ach? 

Więzi, relacje i przyjaźnie to sól, podstawa i najważniejszy aspekt naszych grup, stowarzyszeń czy fundacji. To dzięki nim te grupy się stworzyły, rozwijają i są stabilne. Zawsze śmiejemy się, że jazda 500 czy 600 kilometrów na mecz, gdzie obejrzymy bezbarwne 0:0 przy temperaturze 0 stopni to lekkie wariactwo. Oczywiście miłość do klubu czy piłki nożnej jest ogromna, ale to ludzie są magnesem, który przyciąga do takich karkołomnych poświęceń i wydarzeń. W tych okolicznościach powstają przyjaźnie, miłości, a czasami po prostu dobre koleżeńskie grupy. 

Myślę, że dobrym powiedzeniem w tej sytuacji jest: "nieważne gdzie, lecz ważne z kim". Te grupy spotykają się bardzo często poza meczami: w siedzibie stowarzyszenia, w świetlicy, na swoich urodzinach czy po prostu w życiu. Często organizowane są wigilie, andrzejki czy inne imprezy okolicznościowe. Stowarzyszenia czy fundacje to ludzie, to sieć relacji, a nie budynki czy inne środki trwałe.

Fani z KKN Śląsk Wrocław z zawodnikami przy okazji meczu Śląsk-Jagiellonia
Wime.net.pl

Federacja Kibiców Niepełnosprawnych ma mniej niż dekadę, ale na szczeblu lokalnym we Wrocławiu zaczęliście działać 15 lat temu. Czy w drodze do #StadionyBezBarier więcej zrobiła piłka dla osób niepełnosprawnych, czy niepełnosprawni wypracowali sami?

Federacja ma już 7 lat i powstała z potrzeby stworzenia organizacji parasolowej dla innych stowarzyszeń, których w 2016 roku było dokładnie 13. Federacja od początku stała się oficjalnym partnerem Polskiego Związku Piłki Nożnej, między innymi po to, by kooperować w zakresie zwiększania dostępności do piłki nożnej w Polsce dla osób z niepełnosprawnością. Ale też przy innych akcjach m.in. takich jak Stadiony Bez Barier, która ma już w tym roku swoją piątą odsłonę. 

Działalność kibiców z niepełnosprawnością to proces, często oddolny. W wielu kwestiach musieliśmy organizatorom wytłumaczyć, co jest potrzebne, a przede wszystkim dlaczego. Wiele otwartych głów organizatorów oraz determinacja środowiska pozwoliły na wprowadzenie takich rzeczy jak audiodeskrypcja na stałe na meczach reprezentacji Polski czy sektor "easy access", który przeznaczony jest dla osób z niepełnosprawnością, ale takich, które nie poruszają się na wózkach (np. osoby niewidome czy o kulach). Obecnie Federacja zrzesza 21 podmiotów w całej Polsce, więc ewidentnie proces rozwoju trwa. Oczywiście są miasta, gdzie ten ruch jest bardziej aktywny i stał się profesjonalną organizacją pozarządową, a są miasta, gdzie ten ruch jest nieco mniejszy. 

Krótko podsumowując, w Polsce ruch oddolny jest bardzo duży i to właśnie dzięki takim inicjatywom, które wychodzą wprost od środowiska i od kibiców z niepełnosprawnością, dostępność piłki nożnej w Polsce jest na naprawdę dobrym poziomie, a grupy kibiców niepełnosprawnych są niezwykle aktywne zarówno na meczach domowych i wyjazdowych. Tworzą też społeczności i integracyjne grupy, których działania często wybiegają poza stadion. I to jest wyróżniające na tle Europy, gdzie często działalność kibiców niepełnosprawnych kończy się wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego.

Ten ruch oddolny doskonale widać, kiedy prowadzimy wywiad: kibice Legii dorzucają się do zbiórki, by pomóc kolegom i koleżankom z niepełnosprawnością pojechać na mecz wyjazdowy do Anglii. Jak to wsparcie od innych wygląda na co dzień – jest czy nauczyliście się liczyć na siebie?

Jest masa przykładów, gdzie nasze stowarzyszenia lub fundacje wspierają osoby potrzebujące. Powyższy przykład czy ogrom zbiórek na sprzęt rehabilitacyjny czy ortopedyczny, a także okres pandemii koronawirusa udowodniły, że w wielu miastach – jak na przykład Głogowie, Krakowie czy Sosnowcu i wielu, wielu innych – kibice mają otwarte serca. 

Niezależnie od tego, czy są sportowcami i trenują boks, czy sami potrzebują czasami wsparcia i ich zdrowie jest nieco gorsze. Wiele klubów wspiera stowarzyszenia w taki sposób, że przekazuje im darmowe bilety na mecze. To czasem bardzo wiele, szczególnie gdy chce się zachęcić osobę, która na takim meczu nigdy nie była. O sytuacji socjalnej w Polsce czy pomocy instytucjonalnej nie ma co się rozwodzić, jednak czasami tę dziurę zasypują wielkie serca innych osób.

Kampania #StadionyBezBarier robi wrażenie. Zaangażowało się w nią sporo organizacji i osób, ale naprawdę na stadionach w Polsce nie ma już barier?

W kampanię zaangażowały się różne podmioty, w tym organizatorzy rozgrywek tacy jak Fortuna 1 Liga, PZPN czy PKO Ekstraklasa. Można śmiało stwierdzić, że na polskich stadionach jest coraz mniej barier lub są one minimalne. Te stadiony są stosunkowo nowe i świeże, więc jest na nich naprawdę dużo udogodnień dla osób ze specjalnymi potrzebami. Proces dostosowywania miast czy konkretnych miejsc jest stały, ciągły i trwały. Zawsze coś można poprawić, a na świecie w zasadzie nie istnieje miasto czy duża przestrzeń, która jest totalnie wolna od barier. Często wynika to z faktu, że każdy może mieć indywidualną, specyficzną potrzebę. Niemniej jednak brak lub niewiele barier architektonicznych to jedno. 

Dokładnie, nie tylko fizyczna infrastruktura tworzy bariery.

Innym, ważnym aspektem jest otwartość organizatorów i innych podmiotów i słynny czynnik ludzki. Wszak często to organizator czy np. kierownik bezpieczeństwa lub ktoś inny decyduje, że dana grupa (np. wyjazdowa) może zająć miejsce w sektorze, gdy na przykład nie jest on do końca dostępny dla osób z niepełnosprawnością. 

Jednak wspólna praca PZPN i Federacji Kibiców Niepełnosprawnych – między innymi poprzez szkolenia Delegatów Meczowych czy Kierowników Bezpieczeństwa – sprawia, że procedury przyjmowania kibiców gości są na bardzo wysokim poziomie i ten słynny czynnik ludzki zawodzi w Polsce naprawdę rzadko, a często można znaleźć rozwiązanie, które satysfakcjonuje wszystkich.

A mimo to jesteśmy świeżo po poważnym zgrzycie w sprawie wyjazdu niepełnosprawnych fanów Wisły Kraków do Legnicy, akurat w trakcie akcji #StadionyBezBarier. Czyli jest jeszcze nad czym pracować…

Zawsze jest nad czym pracować, a jak to w życiu bywa medialny incydent jest mocno i szeroko powielany, a o 100 czy 500 dobrych wydarzeniach się nie mówi. "Bad news is a good news" – to hasło idealnie opisuje tą sytuację, która szczęśliwie została wyjaśniona we własnym gronie na warsztatach, które niedawno odbyły się w Warszawie. Nie wchodząc w wiele szczegółów – jak to zwykle bywa - zabrakło komunikacji, lepszego ukierunkowania działań i mleko się rozlało. 

Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Więc z pewnością w przyszłości coś złego stanie się w tej przestrzeni, ktoś czegoś nie dopilnuje lub będzie niezadowolony. Niemniej jednak warto pamiętać, że ogrom meczów pod kątem organizacji i wstępu osób niepełnosprawnych jest na wzorowym poziomie, a to wydarzenie traktujemy jako niefortunny incydent.

Mamy pięciolecie akcji Stadiony Bez Barier, czego można życzyć inicjatywie na kolejne pięć lat?

Przede wszystkim, żeby chciało się chcieć. Mamy już dużo zaangażowanych podmiotów, całkiem dobre procedury i wypracowane schematy. Jeśli nie zabraknie chęci i zaangażowania, a media jeszcze chętniej będą o akcjach mówić – mamy gotowy produkt na lata. Mam więc ogromną nadzieję, że co roku we wrześniu będziemy podkreślać istotę uczestnictwa osób z niepełnosprawnością w imprezach sportowych, a przede wszystkim meczach piłki nożnej. Umówiliśmy się, że pierwsze dwa tygodnie września to będzie czas poświęcony naszej akcji. Przyszłość trudno wyrokować w naszym dynamicznym świecie, ale w tej kwestii wierzę, że inicjatywa będzie się odbijać co roku szerokim i pozytywnym echem.