Mecz w Nowym Jorku był poprzedzony specjalną ceremonią. Zawodnicy Knicks odebrali mistrzowskie pierścienie z rąk Walta "Clyde’a" Fraziera – członka drużyn, które zdobyły dla klubu tytuły w latach 1970 i 1973, a obecnie komentatora telewizyjnego meczów Nowojorczyków. Wzniesiono również baner upamiętniający długo wyczekiwany triumf.
Święto w hali Madison Square Garden zepsuli kibicom jednak 76ers, którzy dzięki znakomitej trzeciej kwarcie, wygranej przez nich 29:18, zwyciężyli w całym spotkaniu 106:100. Zespół z Filadelfii został wzmocniony latem przez Jaylena Browna oraz najlepszego strzelca ligi wszech czasów LeBrona Jamesa. Doświadczeni koszykarze pomogli ekipie przejąć kontrolę nad spotkaniem, zdobyli, odpowiednio, 19 i 14 punktów. Najlepiej punktującym zawodnikiem gości był jednak Tyrese Maxey – 28 punktów.
Po stronie Knicks najlepiej spisali się Jalen Brunson – 21, a także Karl-Anthony Towns – 19.
Gospodarzom nie powiodło się również w San Antonio, gdzie mierzyli się z Oklahoma City Thunder, których pokonali w finale Konferencji Zachodniej w poprzednim sezonie. Tym razem koszykarze Thunder zbudowali znaczącą przewagę już w pierwszej połowie i utrzymali ją do końca, wygrywając 116:104.
Było to wyjątkowo nieudane spotkanie dla gwiazdy Spurs Wembanyamy. Francuz zanotował 12 punktów, 13 zbiórek i sześć bloków, ale trafił zaledwie jeden z 13 rzutów z gry – jego jedyny celny rzut był wsadem po podaniu w powietrzu pod koniec trzeciej kwarty.
"Nie byłem sobą na boisku. Spudłowałem wiele rzutów, których normalnie nie pudłuję. Potem spróbowałem ponownie i nadal mi nie wychodziło. Nie byłem zdecydowany. Może za dużo myślałem. Muszę tylko odpuścić. Nie muszę robić nic więcej, to wszystko, czego potrzebuję" – powiedział 22-letni Francuz po meczu.
Zespół z Oklahoma City do zwycięstwa poprowadził Shai Gilgeous-Alexander, zdobywca 32 punktów. Po stronie gospodarzy najskuteczniejszy był Stephon Castle - 24.
Wcześniej w pierwszym meczu sezonu Detroit Pistons pokonali u siebie Boston Celtics 121:113.
