Odkąd Jose Mourinho ponownie objął stanowisko trenera giganta La Liga, nie tracił czasu, by klub spełniał jego transferowe życzenia.
Walka o Whartona?
Wszyscy: Marc Cucurella, Ibrahima Konate, Denzel Dumfries, Bernardo Silva, Carlos Espi i Yan Diomande zostali już sprowadzeni, ale to wciąż za mało dla The Special One, który wyraźnie uważa, że Królewskim brakuje czegoś w środku pola.
Wharton od dawna był bohaterem transferowych spekulacji, a oba kluby z Manchesteru oraz Chelsea miały być zainteresowane jego talentem.
Nie wiadomo, czy którykolwiek z tych trzech klubów Premier League wciąż zamierza przekonać władze Orłów do sprzedaży 22-latka, co – przynajmniej na ten moment – otwiera Realowi drogę do działania.
W drużynie, która straciła Michaela Olise, potem Eberechiego Eze, a następnie Marca Guehiego, nie wspominając o niedawnym transferze Maxence'a Lacroix do Chelsea, ewentualne odejście Whartona ponownie postawiłoby pod znakiem zapytania działania właścicieli – zwłaszcza przed sezonem, w którym Palace czeka rywalizacja w Lidze Europy oraz walka o krajowe trofea.
Kapitalny sezon 25/26
Wharton był kluczowy dla ostatnich sukcesów Palace, a w kampanii 2025/26 zanotował znakomite liczby, które podkreśliły jego poziom gry.
Na przykład, jego 242 odzyskane piłki ustępowały tylko Tyrickowi Mitchellowi, a 408 pojedynków jeden na jeden (48,28% skuteczności) to szósty wynik w drużynie Palace.

W defensywie był jednym z zaledwie trzech zawodników Orłów, którzy w całym sezonie podjęli co najmniej 100 prób odbioru piłki, a 57 z nich zakończyło się sukcesem (57%), do tego dołożył 40 przechwytów – co ponownie plasowało go w czołówce zespołu pod względem tych statystyk.
Żaden z kolegów nie zbliżył się do jego 135 przypadków odzyskania piłki w środkowej strefie boiska, a właśnie ta waleczność mogłaby bardzo przydać się Realowi Madryt, bo pozwoliłaby Jude'owi Bellinghamowi, Federico Valverde i innym swobodnie ruszać do przodu przy każdej okazji.
Ośrodek gry Palace
Jeśli czegoś brakowało Los Blancos w ostatnich sezonach, to właśnie typowego defensywnego pomocnika ustawionego przed linią obrony, na którym można polegać nie tylko w destrukcji, ale też wspierającego atak, gdy jest taka możliwość.
Jego 720 podań w ostatnią tercję boiska to prawie 200 więcej niż jakikolwiek inny zawodnik Palace w poprzednim sezonie, podobnie jak siedem asyst, a łącznie 2 015 podań sprawiło, że był jednym z zaledwie trzech piłkarzy, którzy przekroczyli granicę 2 000 prób (obok Lacroix i Chrisa Richardsa).

Skuteczność podań na poziomie 78,86% zasługuje na uznanie i tylko podnosi jego wartość dla drużyny.
Choć zdobywanie bramek czy wchodzenie w pole karne rywala nigdy nie było jego mocną stroną, Wharton w sezonie 25/26 zanotował 19 udanych dryblingów – ustępując tylko Yeremy'emu Pino (29) i Ismaili Sarrowi (32).
Sage nie może pozwolić sobie na stratę kolejnej gwiazdy
Oczywiście, w jego grze wciąż są elementy do poprawy, ale mając zaledwie 22 lata, urodzony w Blackburn zawodnik ma jeszcze dużo czasu, by stać się piłkarzem kompletnym.
Dla Palace to obecnie najpomyślniejszy okres w historii klubu, a największym zmartwieniem jest to, że Wharton w końcu ulegnie pokusie transferu do "większego" klubu.
Realnie rzecz biorąc, klub o rozmiarach Palace może wytrzymać tylko do pewnego momentu, zanim wszystko runie, a choć jeden zawodnik nie tworzy całej drużyny, Wharton jest szczególnie ważny.
Po odejściu Olivera Glasnera z powodu sprzedaży najlepszych piłkarzy, strata Whartona tuż przed startem nowego sezonu może sprawić, że Pierre Sage już na starcie poczuje się, jakby miał jedną rękę związaną za plecami.
