"Wszelkie emocje na trybunach są zasługą piłkarzy. Dlatego my musimy stanąć na wysokości zadania. Błędy popełnione w Miszkolcu były łatwe do zdiagnozowania, banalne. Zrobiliśmy je mając piłkę. Stąd analiza była szybka. Na pewno strata dwubramkowa jest do odrobienia" – dodał.
Przyznał, że napastnik Adam Zrelak prawdopodobnie nie będzie mógł zagrać z racji urazu.
Podkreślił, że niezależnie od wyniku pierwszego spotkania, jego zespół zagra u siebie o zwycięstwo.
"Wydaje mi się, że kiedy jutro otworzymy wynik, to nie ma rzeczy niemożliwych. Sprawa jest otwarta. Porównując to do walki bokserskiej, to po ciosie nadal stoimy na nogach i nie było jeszcze końcowego gongu. Pozostajemy w grze, dajmy z siebie wszystko. Hapoel to drużyna o wielu indywidualnościach, ale bezapelacyjnie w naszym zasięgu. Powinniśmy tu stoczyć równy pojedynek. Zmian w ustawieniu nie przewiduję, ale zmiany w pierwszej jedenastce będą" – stwierdził szkoleniowiec.
W poprzedniej rundzie GKS na wyjeździe przegrał ze słowackim MSK Żilina 1:2, a w rewanżu u siebie pokonał tego rywala 3:1 i awansował.
"W pierwszym meczu z MSK nie do końca zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Teraz mamy podobną sytuację, znów będziemy gonić wynik. Jesteśmy pewni siebie, zmotywowani i zagramy o odrobienie strat i awans. W szatni nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że jesteśmy skazani na porażkę. Rywalizacja z MSK napędziła naszą pewność siebie" - dodał pomocnik Kacper Łukasiak.
Hapoel w poprzedniej rundzie wyeliminował bułgarski Łudogorec Razgrad (2:0, 2:2), Katowiczanie byli lepsi od słowackiego MSK Żilina (1:2, 3:1).
Jeśli GKS wyeliminuje Hapoel, to pod koniec sierpnia zagra o fazę zasadniczą Ligi Konferencji z Atalantą Bergamo.
Na trybunach Areny Katowice ma zasiąść w środę 750 kibiców Hapoelu. Początek meczu w Katowicach o 18.
