Obie zawodniczki walczyły o drugi w karierze półfinał kanadyjskiego National Bank Open. Dla Igi Świątek (8. WTA) miał to być dopiero drugi półfinał WTA w wyjątkowo trudnym sezonie, szczególnie ważny tuż przed obroną tytułu w Cincinnati. Diana Sznajder (17. WTA) jest bardziej regularna, choć z Polką jeszcze nie wygrała.
Sprawdź szczegóły ćwierćfinału Sznajder – Świątek w Toronto
Sznajder nie podniosła się po słabym otwarciu
Rosjanka wygrała losowanie, ale szczęście wyraźnie nie sprzyjało jej w gemie otwarcia. Błąd podwójny i dwie świetne akcje returnowe Polki dały jej 40:0. Asem Diana zgasiła pierwszego break pointa, lecz już przy drugim oddała gema. Była bliska walki o odrobienie strat przy podaniu Igi, tyle że próba smeczu na 40:40 poszła poza kort i po sześciu minutach było 2:0.
Po ostatnich meczach obawy o gemy serwisowe Polki wydawały się uzasadnione, jednak w ćwierćfinał weszła pewnie, unikając niewymuszonych błędów. Wydawała się też lepiej znosić figle wiatru hulającego po korcie, a przede wszystkim serwis trafiał, pomagając osiągnąć 3:1.
Nawet broniąc kolejnego gema, Rosjanka wyglądała na tę bardziej podenerwowaną, co mogło cieszyć polskich fanów. Gem na 4:2 przyszedł Polce szybko, a przy trzecim break poincie skorzystała z frustracji rywalki, by wyjść na 5:2. Błąd podwójny przy piłce setowej zdradził nerwy po stronie Igi, lecz już rotacja kolejnego serwisu nie pozwoliła na skuteczny return.
O pierwsze przełamanie trudniej, po nim szybko poszło
Licznik błędów własnych Rosjanki wyraźnie wyhamował na starcie drugiej partii, a przede wszystkim imponowała walką o piłki, które wcześniej były poza jej zasięgiem. Widownia na korcie centralnym nagradzała ją owacjami raz za razem, a trzeci gem rozgrywał się na żyletki. Sznajder była blisko domknięcia go po dwóch świetnych wymianach, lecz Świątek wydarła w końcu break pointa i kolejny forhendowy błąd Diany dał przewagę przełamania.
Potwierdzenie przewagi przyszło szybko i mowa ciała Rosjanki ponownie zdradzała brak nadziei. Nawet imponująco wygrana wymiana na 30:15 w piątym gemie była na nic, gdy błędem podwójnym oddała break pointa, a moment później straciła przy siatce kolejne przełamanie.
Wyraźnie gorzej się ustawiała, a gdy piłka Igi po returnie Diany liznęła linię kortu, szybko zrobiło się 5:1. Nie mogła wrócić. Dwukrotnie posłała piłkę w siatkę przy swoim serwisie, dając Raszyniance dwie okazje na zamknięcie meczu. Nie trzeba było czekać na własne podanie, set wygrany 6:1 zamknął pojedynek po godzinie i czterech minutach.
W takich meczach buduje się pewność gry
Choć chwilami pełnia umiejętności Rosjanki przypominała o jej jakości, to tego spotkania nie będzie chciała pamiętać. Polka spokojem i regularnością zapewniła sobie przewagę, ani razu nie dopuszczając do choćby obawy o stratę serwisu. Ten działał nieźle, choć to Sznajder jako jedyna zaliczyła asy. Iga Świątek drugi raz w tym sezonie wchodzi do półfinału WTA i robi to z rosnącą pewnością siebie. To świetnie, bo rywalka nie będzie łatwa.

