Włoski zespół przed ostatnią serią spotkań miał już zapewnioną pierwszą lokatę w grupie E i bezpośredni awans do ćwierćfinału. Warszawianie z kolei musieli szukać punktów, a nawet setów, by zająć drugą pozycję w tabeli lub mieć najlepszy bilans spośród drużyn, które uplasują się na trzecim miejscu. Plan ten udało się zrealizować po niezwykle zaciętym, trwającym blisko dwie i pół godziny pojedynku.
Sprawdź szczegóły meczu Lube Civitanova - Projekt Warszawa
Gospodarze nie zamierzali ułatwiać zadania polskiej drużynie. Siatkarze Projektu wprawdzie zaczęli od trzech udanych akcji, ale Lube szybko przejęło kontrolę nad spotkaniem. Po atakach Pablo Koukartseva i Aleksandyra Nikołowa prowadziło 11:8. Drużyna wicemistrza Włoch lepiej radziła sobie w bloku i przewaga wynosiła już pięć punktów (17:12).
W końcówce rozkręcił się Bartosz Bednorz, który omijał blok bądź mądrze obijał ręce rywali. Prowadzenie Lube zmalało do jednego „oczka” - 23:22, a przy pierwszej piłce setowej dla rywali Bednorz znów skutecznie zaatakował. Przyjmujący Projektu w kolejnej akcji zepsuł jednak serwis.
Drugi set to już znakomita gra siatkarzy z Warszawy, którzy już na początku wypracowali solidną zaliczkę (8:3). Miejscowi zabrali się do odrabiania strat, ale sami sobie podcinali skrzydła kilkakrotnie myląc się w polu zagrywki. Przewaga Projektu przez niemal całą partię utrzymywała się na poziomie 3-4 punktów, a w końcówce goście mieli trzy piłki setowe. Dwie z nich podarowali przeciwnikowi, bowiem Brandon Koppers zepsuł zagrywkę, a w ataku pomylił się Bednorz i było po 24. Po chwili reprezentant Polski zrehabilitował się, a Koukartsev posłał piłkę w aut.
Kolejny set był wyrównany do stanu 8:8, potem Warszawianom przytrafiła się niemoc w ataku, co skrzętnie wykorzystali wicemistrzowie Włoch. Wprawdzie prowadzenie Lube nie było wyższe niż cztery punkty, to siatkarzom Projektu trudno było odrobić straty. Niezłe wejście z ławki rezerwowych zanotował Bartosz Gomułka, który szybko zdobył dwa punkty, lecz wciąż to było za mało. Zespół z Włoch w ostatnim fragmencie tej odsłony był niemal bezbłędny.
Gra obu drużyn wciąż falowała, zawodnicy często podejmowali ryzyko na zagrywce, ale też popełniali sporo błędów w tym elemencie. Wynik oscylował wokół remisu i po raz kolejny losy seta rozstrzygnęły się na finiszu. Przy stanie 21:21 Kevin Tillie przedarł się przez blok rywali, a potem Linus Weber, który wcześniej zepsuł kilka serwisów, posłał asa. Wprawdzie przy kolejnej próbie uderzył w aut, ale po chwili Karol Kłos skutecznym blokiem doprowadził do tie-breaka.
W decydującej partii więcej sił zachowali gospodarze. Mattia Bottolo oraz Nikołow wzięli ciężar zdobywania punktów na swoje barki i praktycznie byli nie do zatrzymania w ataku. Jeszcze po dwóch skutecznych atakach Tilliego był remis 7:7, lecz potem przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji.
