W tabeli sezonu zasadniczego PlusLigi dzielił te drużyny tylko punkt. We wtorkowy wieczór na Torwarze spotkały się w bardziej prestiżowych okolicznościach, w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów 2025/26.
Sprawdź historię meczu Projekt Warszawa - Bogdanka LUK Lublin
Lublin nie dojechał w pierwszym secie
Choć w lidze szły na żyletki, w pierwszym secie między drużynami z Warszawy i Lublina powstała właściwie przepaść. Szczególnie w przyjęciu zawodnicy Bogdanki wyglądali niemrawo, nie mogąc złapać rytmu i po błyskawicznie powstałej przewadze 7:1 Projekt nie dawał się dogonić.
Ba, gospodarze kompletnie zdominowali LUK i z Kochanowskim na zagrywce dotarli do piłki setowej, którą atak po skosie Webera dał przy rezultacie 24:13! Seta zamknął zepsuty serwis McCarthy’ego, ale dysproporcja była widoczna niemal w każdym aspekcie.
Zmiana ról na ostatniej prostej
Niemoc gości zaczęła się objawiać także po pierwszych punktach drugiego seta, gdy skończony atak i as Gomułki pozwoliły odjechać. Antiga wziął czas i wkrótce widać było oznaki poprawy. McCarthy zaczął działać w bloku i mimo słabego przyjęcia Lublin trzymał się rywali.
Mało tego, nawet psute w serii zagrywki Malinowskiego, Leona, Sawickiego i Komendy nie dały szans na ucieczkę podobną do pierwszego seta. Dopiero kolejny udany atak Henno skłonił trenera Nalepkę do przywołania zawodników. Projekt prowadził 21:19, gdy Malinowski posłał asa i wynik stał się stykowy.
Ten sam zawodnik bez bloku wstrzelił się po skosie na 22:22, a następnie Lublinianie dwukrotnie obijali gospodarzy na tyle dobrze, by punktować po trudnych do przyjęcia serwisach Leona. Blok Grozdanova dał piłkę setową i to goście przechwycili seta na ostatniej prostej.
Trzeci dopiero na przewagi
Gdy na starcie drugiego seta as Henno pozwolił uzyskać 8:5 gościom, Projekt musiał reagować. Uskrzydleni siatkarze LUK-u wyraźnie chcieli odjechać, lecz błędy po obu stronach niweczyły wysiłki. Dopiero przy wyniku 16:16, po kolejnej serii zepsutych serwisów, as Bednorza wyraźnie dodał otuchy Projektowi.
Swoje ataki kończyli Gomułka i Tillie, ale i po stronie Lublina nie było mowy o odpuszczaniu. Przełom w walce wet za wet nastąpił w decydującym momencie: Bednorz potężnym atakiem trafił, a Leon przestrzelił i z 21:21 zrobiło się 23:21. Antiga wziął ostatni czas, udało się odzyskać remis, ale Bednorz wcisnął piłkę pod blokiem na wagę piłki setowej. I on, i Leon spudłowali, za to as Semeniuka zamknął seta na przewagi!
Projekt dotarł do mety w cztery sety
Chociaż Wilfredo Leon próbował straszyć od początku seta, to szybko zablokował go Gomułka, a po udanym ataku Tilliego to Komenda i Grozdanov na środku utrzymywali LUK na styku. Gospodarze wreszcie, po dwóch zgaszonych atakach Bogadnki, zdołali odskoczyć na 10:7. Nawet czas Antigi nie pomógł, Bednorz zablokował Malinowskiego, a później atakiem pomógł powiększyć na 12:8.
Po dwóch kolejnych blokach na Leonie zrobiło się 15:10, a pogubieni Lublinianie dawali się kiwać i z wielkim trudem przerwali serię przy 17:11 dla miejscowych. Wybuczany Leon zepsuł serwis i goście byli pod ścianą. Dobre pomysły Henno decydowały o pozostaniu w grze i dystans zmalał do 20:17. Francuz zepsuł jednak zagrywkę, McCarthy kolejną, a pola na błędy już nie było. Gdy przydarzył się Czyrkowi, Tillie wywalczył piłkę meczową, a autowa zagrywka Leona zakończyła mecz.
