Niepokonana w tej edycji rozgrywek włoska drużyna zdominowała środowe spotkanie w Warszawie. Mecz zapowiadał się na jeden z hitów trzeciej kolejki, jednak poza pojedynczymi momentami siatkarze stołecznej ekipy nie byli w stanie im zagrozić.
"Nie byli dla nas za mocni. Ja zacznę od siebie, nie wszedłem dobrze w ten mecz, nie zrobiłem wystarczająco, żeby pobudzić kolegów do walki. Rywale dobrze grali zagrywką i w ataku na wysokich piłkach, ale my też potrafimy grać w siatkówkę i walczyć z takimi drużynami jak Lube. Musimy usiąść, porozmawiać, wyjaśnić, co trzeba poprawić, co zrobić lepiej" - ocenił kapitan i libero PGE Projektu.
Gorzkich słów nie szczędził też Michał Kozłowski. "Nie podjęliśmy żadnej walki przez pierwsze dwa sety. Wyglądało to tragicznie, trzeba twardo powiedzieć. Graliśmy fatalnie. Wyszliśmy na ten mecz, jakbyśmy już go przegrali w szatni. I jest to smutne, ponieważ zamiast cieszyć się siatkówką, to po prostu płakaliśmy. Płakaliśmy, że nie możemy zagrać dobrze i nawet te zmiany, które były, w trzeciej partii nie pomogły odmienić tego spotkania" - podsumował rozgrywający.
Na pytanie, co zespół musi poprawić przed kolejnymi meczami, libero nie miał jednej odpowiedzi. "Wszystko od początku, włącznie z przyjęciem. Każdy element jest do poprawy. W takim meczu w Lidze Mistrzów i grając przeciwko Lube, musi wszystko wychodzić. Przyjęcie, obrona, asekuracja, każdy element siatkarskiego rzemiosła, który pomoże nam zdobywać punkty" - podkreślił Wojtaszek.
Warszawianie mają mało czasu, by poprawić swoją grę, bowiem kolejne spotkanie w Lidze Mistrzów rozegrają już 28 stycznia. Podejmą francuski Montpellier HSC VB, z którym niespodziewanie przegrali 2:3 w drugiej kolejce na wyjeździe i który wyprzedził ich w tabeli grupy E. PGE Projekt spadł na trzecie miejsce i teraz każdy punkt będzie dla niego ważny, by awansować do fazy pucharowej.
"Patrzymy, co się dzieje. Oczywiście potyczka w Montpellier zaowocowała tym, że jesteśmy na trzecim miejscu. Chcieliśmy bardzo ten mecz z Lube wygrać, bo to by był taki duży kopniak do przodu i zdobycie trzech ważnych punktów z taką drużyną. Nie udało się i musimy robić co w naszej mocy, żeby wygrać rewanż z Montpellier, później z drużyną z Belgii i powalczyć jeszcze z drużyną z Włoch na ich terenie" - przyznał libero.
Przed spotkaniem z francuskim zespołem u siebie Warszawianie podejmą w sobotę Barkom Każany Lwów w PlusLidze.
