Siatkarze z Warszawy bardzo źle weszli w środowy mecz i zostali dosłownie rozbici w inauguracyjnej partii. Zespół z Włoch świetnie spisywał się w ataku (80 proc. skuteczności) i pozwolił tylko na 11 punktów.
Role odwróciły się w drugim secie, gdzie zdecydowanie dominowała drużyna trenera Kamila Nalepki. Zdobytej na starcie przewagi +5 siatkarze Projektu nie oddali do końca, a nawet powiększyli ją na finiszu, zgarniając partię 25:17.
Najbardziej emocjonujący i kluczowy był set trzeci. Od początku przeważała włoska ekipa, ale na finiszu gospodarze odrobili straty. Po serii zagrywek Linusa Webera Projekt wyszedł na prowadzenie 23:22, ale długi się z niego nie cieszył. Rywale odpowiedzieli dwoma punktami z rzędu i mieli piłkę setową. Warszawianie obronili ją jak i kolejną, ale przy trzeciej byli już bezradni.
Gospodarze raz jeszcze szybko się podnieśli z niepowodzenia i bardzo dobrze spisali się w czwartym secie, doprowadzając do tie-breaka. W nim ekipa ze stolicy zaczęła od prowadzenia 3:1. Włosi głównie dzięki zagrywce zniwelowali straty, wyszli na prowadzenie i systematycznie je powiększali.
Najwięcej punktów dla PGE Projekt Warszawa zdobyli Linus Weber 22, Kevin Tillie i Bartosz Bednorz - po 15, dla Itas Trentino Theo Faure 22, Jordi Ramon Ferragut, Flavio Cesar Gualberto i Daniele Lavia - po 13.
Zespół z Warszawy, chcąc zagrać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, musi w rewanżu we Włoszech wygrać 3:1 lub 3:0. W przypadku zwycięstwa PGE Projektu 3:2, sprawa awansu rozstrzygnie się w „złotym secie”.
