Przyznał, że zależało mu na wygraniu grupy, by uniknąć baraży.
"Wiedzieliśmy, że mamy – wbrew pozorom – bardzo niewygodną grupę, do której z "dziką kartą” trafiła silna Asseco Resovia Rzeszów oraz dwa zespoły potrafiące grać w siatkówkę i mocne szczególnie u siebie (SVG i Sporting Lizbona). Potknęliśmy się raz, w Rzeszowie (0:3). Cieszę się, że wychodzimy z pierwszego miejsca, bo to pozwala nam uniknąć dwóch meczów barażowych w środku tygodnia. Będzie więc czas na potrenowanie i złapanie oddechu" – dodał Winiarski.
Podkreślił, że tydzień wcześniej w Rzeszowie gospodarze zagrali kapitalne spotkanie i byli mentalnie lepsi.
"A my nie wykorzystaliśmy swoich szans. Ale porażkę z takim zespołem trudno uznać za niespodziankę" – ocenił.
Komplementował też ekipę niemiecką.
"To nie jest przypadkowa drużyna. Oni wygrali z Resovią u siebie, a my w Lueneburgu toczyliśmy wyrównany bój (3:2 - PAP). Wszyscy widzieli, że potrafią grać. Bardzo dobrze bronili, zagrywali mocno, na pełnym ryzyku. Tym bardziej się cieszę, że wygraliśmy 3:0. Niełatwo było – po zapewnieniu sobie awansu w dwóch pierwszych setach - zachować skupienie w trzecim. Tym bardziej, że zrobiłem zmiany" – analizował Winiarski.
Przyznał, że jego zawodnicy będą mieli nieco więcej luzu, w porównaniu z bardzo napiętym przełomem roku, kiedy grali m.in. w klubowych MŚ w Brazylii.
"Mamy teraz dużo łatwiejszy okres, trzeba tylko jeszcze przetrwać najbliższe 10 dni, w trakcie których zagramy trzy mecze ligowe. Musimy być „pod prądem”, potem czeka nas ładowanie akumulatorów przed fazą play off PlusLigi i decydującymi meczami LM" – wspomniał.
Jego zdaniem obecna edycja LM jest dużo silniej obsadzona niż poprzednia, w której Aluron CMC dotarł do finału.
"Jesteśmy w czołowej ósemce. Niezależnie na kogo trafimy, czeka nas ciężki walka w ćwierćfinale. Żeby awansować do Final Four, trzeba będzie go wygrać" - podsumował trener zespołu z Zawiercia.
