Cebulj miał dwuletnią przerwę w kadrze, a swój poprzedni ostatni mecz w reprezentacji rozegrał przeciwko Polsce w ćwierćfinale na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Na obecne ME dołączył w trybie awaryjnym na zasadzie transferu medycznego. W środę 16 września rozgrywał on jeszcze w Rzeszowie sparingowy mecz (Asseco Resovia grała z ChKS Chełm), a wieczorem już dostał powołanie do kadry.
"Wiedziałem, że kontuzji w meczu z Czechami doznał Tine Urnaut. Byłem już w łóżku i prawie spałem, gdy dostałem sms-a, a później telefon od naszego team menagera, że potrzebują pomocy i czy mogę przyjechać. Prezes klubu z Rzeszowa wyraził zgodę, a ja wiedziałem, że muszą pomóc reprezentacji i następnego dnia już wylatywałem do Mediolanu, gdzie czekali na mnie i pojechaliśmy do Turynu" – opisywał Cebulj.
Słoweniec niemal z marszu wskoczył do wyjściowego składu i zagrał w meczach 1/8 finału z Serbią i ćwierćfinale z Belgią.
"Nie czułem żadnej różnicy, od kiedy zagrałem ostatni mecz na igrzyskach w Paryżu z Polską. Energia była taka sama, komunikacja na boisku była taka sama. Nie miałem takiego problemu, żeby nie czuć się dobrze i być zaskoczonym" – mówił Słoweniec.
Cebulj grał od 2015 roku w każdym kolejnym turnieju o mistrzostwo Europy i doskonale pamięta ostatnie trzy edycje (2019, 2021, 2023), kiedy to Słowenia mierzyła się z Polską w półfinałach, wygrywając dwa z nich.
"Można powiedzieć, że to takie już 'derby', bo zawsze na siebie trafiamy i lubimy ze sobą grać. To będzie mecz z wieloma emocjami. Mamy w składzie dużo młodych wojowników, którzy chcą się pokazać na takich dużych imprezach, a my im po prostu staramy się pomagać, dodawać więcej wiary i spokoju" – powiedział słoweński przyjmujący podkreślając, że to biało-czerwoni są faworytami tego półfinału.
"Polska ma dwa, trzy składy w jednym, bardzo szeroką ławkę, to jest na pewno jedna z największych atutów tej reprezentacji. My będziemy po prostu cieszyć się grą, tym gdzie jesteśmy i postaramy się zaprezentować siatkówkę najlepszą, na jaką nas stać. Oczywiście czujemy, że mamy szansę. To jest sport i wszystko może się zdarzyć, a najlepszym przykładem był mecz Włochy – Finlandia" – zakończył Słoweniec.
Początek piątkowego półfinału Polska - Słowenia o godz. 17.00.
