"Wynik może świadczyć, że było łatwo, ale my czujemy, że ta gra na boisku była naprawdę, mimo przewagi, szczególnie w dwóch pierwszych setach, dość wyrównana. Drużyna z Olsztyna w dużej mierze opiera swoją grę na bardzo trudnej zagrywce i to jest ryzyko, że w każdej chwili któryś z zawodników może pójść w serię" – mówił Zatorski, mając na myśli trzecią partię sobotniego starcia w Rzeszowie.
Wówczas gospodarze prowadzili 19:13, a rywale nie dość, że odrobili straty, to jeszcze wyszli na minimalne prowadzenie 20:19.
"To był wielki sygnał ostrzegawczy, że nawet z takiego wyniku byli w stanie wrócić. Mogło zrobić się bardzo nerwowo. Pojawiło się też chwilowe rozstrojenie po urazie Karlitzka. Tak to wyglądało, że zmierza już ku zakończeniu, a takie momenty są bardzo niebezpieczne, bo jak przeciwnik nagle złapie wiatr w żagle, odrobi dużą stratę, to mogło się zrobić tutaj jeszcze ciężkie granie. Na szczęście kilka dobrych zagrań z naszej strony pozwoliło zamknąć mecz" – stwierdził libero zwycięskiej drużyny.
MVP meczu wybrany został przyjmujący Asseco Resovii Yacine Louati. Francuz zdobył 18 punktów, z czego 6 serwisem, a 4 blokiem.
"Śmialiśmy się z Yacinem, że chyba musi siatkę zabrać ze sobą do domu jako szczęśliwy amulet, bo bardzo mu pomagała. Na pewno mądrze dziś zagraliśmy zagrywką, w wielu sytuacjach ją też poszanowaliśmy. Widać było, że Olsztynianie w tych momentach mieli również swoje problemy. Współczesna siatkówka opiera się w dużej mierze właśnie na tej zagrywce" – powiedział Zatorski.
Olsztynianie po porażce w Rzeszowie w rywalizacji do dwóch zwycięstw nie mają już marginesu błędu 4 kwietnia w meczu przed własną publicznością.
"Może to być właśnie taki punkt zwrotny, skoro stoimy pod ścianą, to nie mamy gdzie odejść. Więc musimy się z nimi „bić”. W Olsztynie jest bardzo trudny teren. Myślę, że Rzeszów jest tego świadomy. I na pewno ten mecz będzie zupełnie inaczej wyglądał. My tu wrócimy, na pewno" – zadeklarował Jakub Ciunajtis, libero Indykpolu AZS Olsztyn.
