ZAKSA odwróciła mecz z Zawierciem, Szymański dumny: "robimy coś niesamowitego"

ZAKSA odwróciła mecz w Sosnowcy, Szymański dumny: "robimy coś niesamowitego"
ZAKSA odwróciła mecz w Sosnowcy, Szymański dumny: "robimy coś niesamowitego"PressFocus / Sipa USA / Profimedia

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pokonali w Sosnowcu Aluron CMC Wartę Zawiercie w pierwszym meczu ćwierćfinału ekstraklasy. "Cieszy postawa całego zespołu, walka, determinacja, motywacja, żeby tu wygrać" – ocenił zawodnik gości Jakub Szymański.

Przyjmujący Kędzierzynian skończył piątego seta asem serwisowym, zdobywając 22. punkt. Pierwsze dwie partie wygrał Aluron CMC. "Jurajscy Rycerze" byli najlepsi w sezonie zasadniczym, ZAKSA przystąpiła do play-offów dopiero z ósmej pozycji. Oba zespoły dzieliło na finiszu tej tej fazy aż 21 punktów. Tym bardziej zaskoczył przebieg niedzielnego starcia.

"Na pewno to było fantastyczne widowisko dla kibiców. Można powiedzieć, że robimy coś niesamowitego, bo w tym sezonie falowaliśmy w meczach. Cieszy postawa całego zespołu, walka, determinacja, motywacja, żeby tu wygrać. Nie poddaliśmy się przy stanie 0:2, walczyliśmy dalej. Przed meczem powiedziałem, że to, co było w fazie zasadniczej nie ma znaczenia" – dodał przyjmujący gości.

Jakub Szymański - wypowiedź po niedzielnym ćwierćfinale
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Siatkarze trenera Michała Winiarskiego mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki gości.

"Serwis to jeden z tych elementów, z których możemy być mega dumni. Każdy zagrywający kopał bardzo solidnie. Rzadko się tak strzela podczas treningów" – zaznaczył Szymański.

Podkreślił, że rywalizacja toczy się do dwóch wygranych. Kolejne spotkanie zostanie rozegrane 6 kwietnia w Kędzierzynie-Koźlu. "Dzisiejsza wygrana to ogromna zaliczka, ale trzeba jeszcze wrócić i wygrać u siebie" – podsumował.

Przyjmujący Aluronu CMC Bartosz Kwolek mógł skończyć mecz przy stanie 14:13, jednak zaatakował w aut. "Żałuję tej piłki, ale taki jest sport, czasem decydują centymetry, milimetry. Tie-break to odrębna historia, która rządzi się swoimi prawami. Najbardziej boli trzeci i czwarty set. Bo stanęliśmy i przestaliśmy grać w siatkówkę. Gdybyśmy zagrali na swoim normalnym poziomie, to „zamknęlibyśmy” mecz wcześniej. Nic się jeszcze nie skończyło, mam nadzieję, że wrócimy do Sosnowca na trzecie spotkanie" – stwierdził.

Przyznał, że martwi go niedzielna gra zespołu, który w minioną środę na wyjeździe pokonał włoski Cucine Lube Civitanova w pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Zawiercianie są o krok od awansu do Final Four tych rozgrywek. W czwartek czeka ich rewanż w sosnowieckiej hali, do której przenieśli się też na decydującą część sezonu PlusLigi.

"Nie wiem, co się stało. We Włoszech zagraliśmy super spotkanie, dziś zupełnie odcięło nam energię. Trzeba to na pewno przegadać i startować. Być może podróż (do Włoch) dała się nam we znaki, ale jesteśmy profesjonalistami. To część naszej roboty" - powiedział Kwolek.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen