We wtorek premier Australii Anthony Albanese ogłosił, że wizy pozwalające na pozostanie w kraju przyznano pięciu irańskim piłkarkom. W środę szef MSW Tony Burke poinformował o udzieleniu azylu dwóm kolejnym osobom – zawodniczce i innej członkini ekipy.
Minister zaznaczył, że urzędnicy rozmawiali na osobności również z pozostałymi piłkarkami i większością personelu irańskiej reprezentacji. Złożyli im propozycję pozostania w Australii, ale nikt inny jej nie przyjął.
Pojawiły się doniesienia, że reżim irański posłużył się rodzinami piłkarek jak zakładnikami, by zmusić je do powrotu do kraju – podkreślił australijski dziennik "Daily Telegraph".
Obawy o bezpieczeństwo zawodniczek pojawiły się w związku z tym, że milczały 2 marca podczas odgrywania hymnu narodowego przed meczem z Koreą Południową. Mecz ten odbył się w czwartym dniu amerykańsko-izraelskich nalotów na Iran. Piłkarki zostały nazwane w państwowej telewizji „zdrajczyniami” i tak ten gest oceniło wielu radykałów w Iranie.
W niedzielę reprezentacja Iranu odpadła z turnieju, po przegraniu trzech meczy.
