Axel Jungk z Niemiec zdobył srebro już na drugich z rzędu igrzyskach, tracąc aż 0,88 sekundy, a brąz przypadł jego rodakowi i obrońcy tytułu Christopherowi Grotheerowi.
W rzeczywistości jednak od początku było jasne, kto sięgnie po złoto. Weston już w czwartkowych pierwszych ślizgach był w znakomitej formie i wypracował sobie przewagę trzech dziesiątych sekundy nad Jungkiem.
Dwukrotny mistrz świata, który właśnie sięgnął po trzecie z rzędu zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ponownie jako pierwszy ruszył na trasę w piątkowy, chłodny wieczór, gdy lód był jeszcze bardziej śliski i niebezpieczny. To jednak nie miało żadnego znaczenia dla 28-latka, który ustanowił trzeci rekord toru i powiększył przewagę nad niemiecką dwójką.
Weston mówił w tym tygodniu, że jeśli wygląda na to, że nic nie robi, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z planem. I dokładnie tak było w piątek, bo podczas ślizgu z prędkością 130 km/h niemal nie poruszył żadną częścią ciała, płynnie sunąc po idealnej linii.
Przed ostatnim ślizgiem dnia wiedział już, że wystarczy uniknąć poważnych błędów, ale zamiast tego pojechał jeszcze szybciej, całkowicie dominując rywalizację. Po zejściu z sanek Weston wydał swój charakterystyczny okrzyk, po czym padł na kolana z ulgą, a po jego twarzy popłynęły łzy.
Weston został pierwszym Brytyjczykiem, który zdobył złoto w tej dyscyplinie, w której Wielka Brytania ma już trzy tytuły wśród kobiet. Tym samym kraj ten stał się najbardziej utytułowanym w skeletonie od czasu debiutu tej konkurencji na igrzyskach w 1928 roku.
W zawodach zabrakło Ukraińca Władysława Heraskewycza, który został zdyskwalifikowany na 30 minut przed rozpoczęciem czwartkowej sesji z powodu odmowy rezygnacji z "kasku pamięci" podczas startu.
