Zimny prysznic w Predazzo. Polacy tłem w mikście, Słowenia triumfuje przed Norwegią i Japonią

Zaktualizowany
Zimny prysznic w konkursie drużyn mieszanych, Polska nigdy nie wypadła tak blado
Zimny prysznic w konkursie drużyn mieszanych, Polska nigdy nie wypadła tak bladoČTK / imago sportfotodienst / Revierfoto / Profimedia

Dla Polski był to najsłabszy występ w historii polskiego miksta na zawodach rangi olimpijskiej/mistrzostw świata. Biało-Czerwoni wyprzedzili jedynie Rumunię i nie weszli do finału. Popis dała Słowenia, deklasując rywali i wygrywając obie serie. Srebrny medal zgarnęła reprezentacja Norwegii, a brąz trafił do Japonii.

Polska tylko tłem, do finału brakło sporo

Po wtorkowej serii próbnej jasne było, że Polska w konkursie drużyn mieszanych może walczyć maksymalnie o awans do drugiej serii, bez szans medalowych. Potwierdził to pierwszy polski skok – Poli Bełtowskiej, której 82 metry z 20. belki było najsłabszym wynikiem wśród 12 zgłoszonych reprezentacji po pierwszej kolejce.

Jako drugi w naszej drużynie startował Paweł Wąsek i jego 102,5 metra przy dobrych notach musiało się podobać. Po dużej stracie z pierwszej kolejki udało się wyprzedzić tylko Rumunię, ale strata do trzech kolejnych drużyn wydawała się możliwa do odrobienia.

Anna Twardosz skakała w bardzo niesprzyjających warunkach, osiągając 92 metry. Przy wysokiej rekompensacie (11 pkt) pozwoliło to dodatkowo odrobić punkty do ściganych reprezentacji Finlandii i Francji, tyle że Biało-Czerwoni musieliby jeszcze wyprzedzić Włochów w ostatniej kolejce, by wystąpić w finałowej serii.

Nawet mając Kacpra Tomasiaka w optymalnej dyspozycji cel wydawał się wyjątkowo odległy. Jego 100,5 metra oznaczało solidny występ (gdyby to był konkurs indywidualny, znów atakowałby podium z piątej pozycji), ale zakończyło udział Polski. 

Awans do finałowej serii nie był nawet blisko, zabrakło ponad 11 punktów, a przed Polską uplasowały się jeszcze Francja i Włochy. To bardzo bolesny wynik, ale dobrze obrazuje, jak bardzo rozwinęły się kobiece skoki narciarskie w innych krajach.

Skład finału po pierwszej serii zawodów w konkursie par mieszanych
Skład finału po pierwszej serii zawodów w konkursie par mieszanychFlashscore

Słoweńcy bezkonkurencyjni w finale

Do finału awansowały reprezentacje Słowenii, Japonii, Norwegii, Niemiec, Austrii, USA, Chin i Finlandii. Trzy ostatnie drużyny nie miały realnych szans na miejsce medalowe. Niemniej sam awans Chin - absolutnie zasłużony - trzeba uznać za wielką niespodziankę tym bardziej, że w roli czwartego skoczka musiał występować kombinator norweski Ping Zeng.

O układzie podium w pierwszej serii decydował fantastyczny skok Rena Nikaido (103 m), odrodzenie Anze Laniska (102 m) po nieudanych zawodach indywidualnych, niezawodny Kristoffer Sundal (104 m), a także nowy kobiecy rekord skoczni Eirin Marii Kvandal (102 m), w połączeniu z rozczarowującym skokiem Julii Muehlbacher w barwach Austrii, która oddaliła drużynę z Alp od medalu.

Ostatecznie układu sił z pierwszej serii nikt nie zachwiał. Najlepsza okazała się ekipa Słowenii, w której nie było we wtorek słabego ogniwa. Niki Vodan i Prevc we wszystkich czterech próbach lądowały w okolicach setki, Anze Lanisek do 102 metrów z pierwszej serii dołożył 101 w drugiej. W tej sytuacji Domen Prevc w finale mógłby nawet zawalić, ale nic z tych rzeczy: 102 metry zapewniły mu pierwszy medal olimpijski w karierze, a Słowenii obronę złota z Pekinu.

Nie zawiedli też w komplecie skoczkowie Norwescy, na czele z Anną Odine Stroem (101 m w finale), skaczący wyjątkowo równo. Japończyków po brąz prowadził zaś niestrudzenie Ren Nikaido, który przyćmił Ryoyu Kobayashiego świetnymi skokami. Jego finałowe 101 metrów przesądziło.

Rzutem na taśmę o brąz dla Niemiec próbował zawalczyć Philipp Raimund, który po taktycznym obniżeniu belki skoczył 102,5. Tyle samo w drugiej serii poszybował wcześniej Felix Hoffmann, ale ich wysiłki nie pozwoliły dogonić Japończyków, brakło 0,8 pkt!

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen