Wąsek przyznał, że każdy sportowiec poświęca całe swoje życie, aby osiągnąć sukces na dużej imprezie. "Fajnie, że mamy polski medal" - zaznaczył zawodnik WSS Wisła w rozmowie z Eurosportem.
Wąsek nie tylko cieszył się z wyniku kolegi - jego próby na 129,5 i 130 metrów też były solidne. Gdyby nie spóźnione odbicie w drugim, miałby realną szansę na pierwszą dziesiątkę.
"Pierwszy skok nie był idealny, gdyż trochę mnie skręciło nad bulą. Była jednak pewność siebie i jeszcze udało się fajne metry z tego wyciągnąć. Drugi... myślę, że pod względem technicznym był bardzo dobry, ale dość mocno spóźniony. Urwałem się z tego progu. Mimo wszystko i tak jestem zadowolony" - zaznaczył.
Skoczek potwierdził, że odczuwał stres przed startem, gdyż konkurs na normalnej skoczni w jego przypadku się nie udał. Zajął tam 35. miejsce i nie zdołał zakwalifikować się do finałowej serii. "Wiedziałem, że to jest teraz taka trochę ostatnia szansa, żeby coś fajnego pokazać" - stwierdził.
Wąsek nie ma pewności czy wystąpi w konkursie duetów, ale słabszym występem nie dałby trenerowi Maciejowi Maciusiakowi argumentów, aby wstawił go do składu. Teraz wydaje się faworytem do wystawienia, zresztą Kamil Stoch sam przyznał, że powinni startować Tomasiak i Wąsek.
