35-letnia zawodniczka z Zakopanego uzyskała w kwalifikacjach piąty czas. W 1/8 finału wygrała z Kanadyjką Aurelie Moisan, ale w ćwierćfinale nie sprostała reprezentantce gospodarzy Lucii Dalmasso.
Dużą niespodzianką tej fazy była porażka dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej i świetnie spisującej się w Livigno Czeszki Ester Ledeckiej z Austriaczką Sabine Payer.
22-letnia Maderova pomściła swoją słynną rodaczkę w olimpijskim finale, wyprzedzając Payer o 0,83 s. Brązowy medal wywalczyła Dalmasso, która pokonała inną Włoszkę Elisę Caffont.
Zwycięstwo Maderovej jest sporą niespodzianką. W mistrzostwach świata jej najlepszym wynikiem było siódme miejsce (2025), natomiast w Pucharze Świata była w tym sezonie druga w Davos. Cztery lata temu na igrzyskach w Pekinie zajęła 23. lokatę.
Dla Król-Walas były to czwarte igrzyska olimpijskie. W Soczi w 2014 roku nie ukończyła rywalizacji (była 30. w slalomie równoległym, którego nie ma w programie tegorocznych igrzysk), w Pjongczangu w 2018 zakończyła start na 11. miejscu w slalomie gigancie równoległym, a w Pekinie była ósma.
Druga ze startujących w Livigno Polek, Maria Bukowska-Chyc nie przeszła kwalifikacji, zajmując 27. miejsce w stawce 32 zawodniczek.
