Jadący z doświadczonym pilotem Szymonem Gospodarczykiem 21-letni Eryk Goczał jest objawieniem rajdu. Już wcześniej wygrał jeden z etapów, kilkakrotnie przyjeżdżał w czołowej „10”, a w zajęciu wysokiego miejsca w klasyfikacji generalnej przeszkodziły mu problemy techniczne samochodu.
W piątek kolejny raz okazał się najlepszy w ekipie Energylandii. Od utytułowanego Katarczyka był wolniejszy o 3.55. Marek Goczał i Maciej Marton stracili do Eryka 1.18, a Michał Goczał z hiszpańskim pilotem Diego Ortegą otrzymali półgodzinną karę i jeśli ta decyzja zostanie utrzymana, to ukończą etap na odległym miejscu.
Przed ostatnim, krótkim etapem wokół Janbu, niemal pewny szóstego zwycięstwa w karierze, ale pierwszego za kierownicą Dacii, może się czuć Al-Attiyah, który w klasyfikacji generalnej ma bezpieczną przewagę 15.02 nad Hiszpanem Nanim Romą (Ford). Najwyżej z polskich załóg, na 13. miejscu, sklasyfikowani są Marek Goczał z Martonem.
Wielką klasę pokazał w piątek Brabec. Amerykanin zaatakował prowadzącego w rajdzie Argentyńczyka Luciano Benavidesa (KTM) i ma teraz nad nim 3.20 przewagi, której nie powinien już stracić na ostatnim, krótkim odcinku. Jeśli tak będzie, wygra Dakar po raz trzeci.
Konrad Dąbrowski (KTM) był na etapie 21. ze stratą 40.27 do Brabeca. W klasyfikacji generalnej Polak utrzymał 13. pozycję, pozostał też czwarty w klasie Rally 2.
Piątkowy etap prowadził z Al Henakiyah do Janbu i liczył 720 km, z czego 311 to odcinek specjalny. Rajd zakończy się w sobotę krótkim odcinkiem wokół Janbu, gdzie 3 stycznia się rozpoczął.
