Kierowcy Mercedesa, mimo że dysponują w tym sezonie zdecydowanie najlepszym tempem, po raz kolejny zupełnie zepsuli start i mimo że przystępowali do niego z dwóch pierwszych pozycji, to po pierwszych zakrętach byli na czwartym i szóstym miejscu.
Z biegiem kolejnych okrążen zaczęli jednak odrabiać stracone lokaty, aż doczekaliśmy się pierwszych zjazdów do boksów po zmianę opon po kilkunastu przejechanych kółkach. To właśnie wtedy doszło do kulminacyjnego punktu wyścigu, bo gdy część czołówki zjechała, potężną kraksę zaliczył Oliver Bearman z Haasa. Brytyjczyk był obolały po wypadku, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa.
Na tym zdecydowanie najwięcej zyskał Antonelli, który jeszcze nie był u swoich mechaników i prowadził w wyścigu, a najwięcej stracił Russell, który dopiero co zaliczył postój po zmianę opon. Jednym z beneficjentów takiego obrotu wydarzeń był także Lewis Hamilton z Ferrari.
Po zjeździe samochodu bezpieczeństwa nie mieliśmy już żadnych przerw w ściganiu ani zjazdów po zmianę opon, ale mimo to wyścigu zdecydowanie nie można było nazwać procesją.
Na czele przewagę powiększał co prawda Antonelli, a na drugim miejscu spokojnie jechał Piastri, ale za to trwała zażarta walka o trzecią pozycję. Najpierw jechał na niej Hamilton, który jednak został wyprzedzony przez Leclerca. Monakijczyk nie mógł czuć się jednak pewnie, bo na ostatnich kółkach naciskał go Russell. Brytyjczyk pojawił się nawet przed kierowcą Ferrari, ale ten szybko odzyskiwał pozycję. Ostatecznie to właśnie on stanął na najniższym stopniu podium.
W efekcie dzisiejszych rozstrzygnięć Antonelli wyprzedza Russella na pierwszym miejscu w klasyfikacji generalnej, a swoje pierwsze punkty w tym sezonie zdobył Piastri, który miał ogromnego pecha i nie pojawił się na starcie ani w Australii, ani w Chinach.
