Początek spotkania był bardzo niekorzystny dla gospodarzy, którzy przystępując do rywalizacji, byli osłabieni nieobecnością Mateusza Cierniaka, a już na pierwszym wirażu w pierwszym biegu wypadek wykluczył z dalszej jazdy jednego z liderów drużyny Kacpra Worynę.
Niezależnie więc od stosowania procedury zastępstwa zawodnika za Cierniaka szkoleniowcy Motoru musieli dodatkowo korzystać z młodzieżowców jeżdżących w miejsce Woryny, który wylądował w szpitalu z podejrzeniem złamania żeber.
Te nieoczekiwane trudności dodatkowo zmobilizowały Lublinian i w sposób niekwestionowany dowiedli, że to im po raz szósty z rzędu należy się miejsce na podium mistrzostw kraju. Po trzech mistrzostwach i dwóch wicemistrzostwach tym razem podopieczni Jacka Ziółkowskiego i Macieja Kuciapy zdobyli brązowy medal.
Po dwóch pierwszych, remisowych wyścigach siedem następnych kończyło się zwycięstwami Motoru, który miał już szesnastopunktową przewagę (35:18).
Wprawdzie dziesiątą gonitwę, jako jedyną w tym meczu, podwójnie wygrali żużlowcy Unii, ale po dwóch kolejnych rozstrzygnięte zostały losy walki o brąz.
Wszyscy zawodnicy lubelskiej drużyny zasłużyli na słowa uznania, ale szczególną satysfakcję obok kapitana Bartosza Zmarzlika mogą mieć Słowak Martin Vaculik, który w trakcie sezonu miał sporo chwil słabości, a w tym meczu jeździł bezbłędnie, juniorzy Bartoszowie Bańbor i Jaworski oraz Szwed Fredrik Lindgren, dla którego był to ostatni występ w barwach Motoru.
W zespole Unii, zwłaszcza za umiejętność wyprzedzania rywali na trasie, podobał się Australijczyk Benjamin Cook.
Po zakończeniu spotkania odbyła się uroczystość dekoracji brązowych medalistów, a kibice długo jeszcze nie opuszczali stadionu przy Alejach Zygmuntowskich, na którym w przyszłym roku nie będą oglądać swoich ulubieńców, bo obiekt ten poddany zostanie generalnej modernizacji.
Swoje mecze Orlen Oil Motor Lublin rozgrywać będzie na torze w Tarnowie.
