"Energetycznie i mentalnie to już nie są nawet opary. Jestem totalnie pusty. Tylko moja ambicja i wola walki trzymają mnie w pionie, żeby zapiąć narty, usiąść na belce i polecieć. Cierpię z tego powodu, że moje skoki są takie kiepskie, że nie jestem w stanie wykrzesać z siebie więcej, latać dalej i walczyć o coś więcej niż przetrwanie" – przyznał trzykrotny mistrz olimpijski.
Swój pierwszy sobotni skok uznał jednak za „najlepszy od kilku tygodni”.
"To była naprawdę solidna próba, najlepszy skok tutaj i pewnie od kilku tygodni. To było przyjemne" – ocenił.
W kończącym sezon Pucharu Świata 2025/26 i ostatnim w karierze Stocha niedzielnym konkursie, z udziałem 31 zawodników, będzie on jedynym reprezentantem Polski.
"Mam szansę jeszcze jutro. Nie ma we mnie zbytniego optymizmu, ale wola walki i ambicja są" – zapewnił.
Mimo słabszych występów Stoch wciąż jest gorąco dopingowany przez kibiców, którzy nie patrzą na to, że jest w gorszej dyspozycji. Na trybunach w Planicy pełno jest transparentów z jego nazwiskiem albo z napisem „Dziękujemy legendo”.
"Nie ma słów, które oddałyby to, co czuję wobec tego wsparcia w ostatnich tygodniach, szczególnie tutaj, w Planicy. Cieszę się, że przez te wszystkie lata zbudowałem taką więź z kibicami. Czy wyniki są, czy ich nie ma, oni chcą być z nami, wesprzeć nas, dodać otuchy. To jest wspaniała puenta mojej kariery" - podkreślił.
Stoch nie pamięta swojego pierwszego startu w Planicy. Zapamiętał za to coś innego.
"Ciekawostką jest to, że mieszkamy w tym samym hotelu, jak wtedy, gdy przyjechałem do Planicy pierwszy raz 20 lat temu. Później tam już się nie zatrzymywaliśmy aż do tego ostatniego pobytu. Trochę to symboliczne" – zauważył.
W sobotę wieczorem Stoch pożegna się z kibicami w Kranjskiej Gorze na spotkaniu, które organizuje Polskie Radio. Czy pozwoli sobie na odrobinę luzu, czy jak zawsze zadba o to, żeby być jak najlepiej przygotowanym do konkursu?
"Może chciałbym zostawić głowę w hotelu i niech ciało samo wykona pracę, ale ja tak nie potrafię. Nie potrafiłem tego zrobić do tej pory i teraz też tego nie zrobię" – podsumował.
