"Walczę do końca, choć głowa dawno już odmówiła posłuszeństwa. Mimo że jestem na skraju wyczerpania mentalnego, to jednak jestem tutaj" - powiedział Stoch pod mamucią skocznią.
"Wiem, że dużo ludzi przyjechało do Planicy, by być ze mną i wesprzeć mnie w końcówce sezonu. Staram się dla nich, dla trenerów, którym dziękuję za całą pracę, którą wykonali dla mnie, no i też dla siebie" – dodał.
Kwalifikacje, a wcześniej seria próbna, były wielokrotnie przerywane z powodu silnego wiatru i opadów śniegu. Próbny skok Stocha nie napawał optymizmem – 44. miejsce po lądowaniu na 179,5 m. To oznaczało, że może być problem z awansem do piątkowego konkursu, do którego kwalifikowało się 40 najlepszych skoczków. Jeszcze słabiej wypadli pozostali Polacy.
Dłuższa przerwa w kwalifikacjach wypadła akurat przed skokiem Stocha. Gdy wreszcie zapaliło się zielone światło, osiągnął 190 m. Po lądowaniu pokręcił głową z dezaprobatą.
"Od kilku tygodni, jeśli nie miesięcy, każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem, każdy skok jest wymagający. Kwalifikacje przeciągały się, długo czekałem na swoją kolej, zapięty w całym sprzęcie. Ale takie konkursy już bywały. Trzeba do tego podejść normalnie" – wspomniał.
Mimo wszystko Stoch odnalazł trochę radości ze skoków.
"Do wczoraj byłem nastawiony może nie sceptycznie, ale bardziej na przetrwanie niż na czerpanie radości. Ale dziś, jak zapinałem narty, zwłaszcza przed skokiem kwalifikacyjnym, gdy odsłoniła się z mgły skocznia w jej pełnym majestacie, to znowu poczułem, że chcę to zrobić, chcę ruszyć głową w dół i odlecieć. Mam nadzieję, że tak będzie już do końca zawodów" - zaznaczył.
Powtórzył, że Letalnica to jedna z jego ulubionych skoczni, miejsce szczególne. Na tym obiekcie wygrał trzy konkursy Pucharu Świata.
"Bardzo lubię tutaj wracać" – zakończył.
Oprócz Stocha do piątkowego konkursu awansowali 36. w kwalifikacjach Piotr Żyła oraz 38. Aleksander Zniszczoł. Odpadli 41. Dawid Kubacki oraz 48. Klemens Joniak.
Kwalifikacje zakończyły się podwójnym sukcesem startujących przy ogłuszającym dopingu kibiców reprezentantów gospodarzy – wygrał Anze Lanisek (211 m) przed Domenem Prevcem, który oddał najdłuższy skok dnia – 234,5 m.
Prevc już 6 marca w Lahti zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale walczy jeszcze ze Stephanem Embacherem o małą Kryształową Kulę w lotach. Austriak był w kwalifikacjach trzeci (230 m).
