Alcaraz pozbawił Djokovicia złudzeń i wygrał wielki finał Australian Open

Alcaraz pozbawił Djokovicia złudzeń i wygrał wielki finał Australian Open
Alcaraz pozbawił Djokovicia złudzeń i wygrał wielki finał Australian OpenPhoto by DAVID GRAY / AFP

Carlos Alcaraz pierwszy raz w karierze okazał się najlepszy w Australian Open i dzięki temu jako najmłodszy tenisista w historii skompletował Karierowego Wielkiego Szlema, czyli wygrał już wszystkie cztery turnieje wielkoszlemowe. W dzisiejszym finale w Melbourne pokonał 2:6, 6:2, 6:3, 7:5 Novaka Djokovicia, który od lat goni zdobycie 25. tytułu wielkoszlemowego, ale lepszej okazji niż dzisiaj, może już nie mieć.

Spotkanie zaczęło się dość niespodziewanie, bo jednak od dużo lepszej postawy doświadczonego Serba. Djokovic pewnie wygrywał wszystkie swoje gemy serwisowe, a także już w czwartym gemie meczu przełamał Alcaraza

Hiszpan wyglądał na nieco zagubionego. Był to dla niego pierwszy finał w Melbourne i być może w jakimś stopniu wpłynęło to na jego emocje. Dawał się bowiem spychać do defensywy, nie zagrywał piłek, z którymi go kojarzymy. Wręcz momentami wyglądał na korcie bezradnie. 

Żeby tego było mało, w ósmym gemie ponownie został przełamany, a Djokovic wygrał pierwszą partię w zaledwie 34 minuty, co jest bardzo krótkim czasem jak na finał Wielkiego Szlema. 

W drugim secie Alcaraz zdołał jednak wrócić do swojej normalnej gry i w porę odzyskał blask. Tym razem to on szybko przełamał Djokovicia i zmierzał do wygrania seta, pewnie wygrywając swoje serwisy. 

Tak naprawdę drugi set był lustrzanym odbiciem pierwszego, ale toczył się w drugą stronę. W końcówce wydawało się już, że 38-letni Serb nie zamierza tracić sił na walkę o praktycznie przegranego seta i w głowie już jest w kolejnej odsłonie. Szybko przegrywał punkty, dał się drugi raz przełamać i po 37 minutach Hiszpan doprowadził do remisu. 

Po lekko ponad godzinie na zegarze byliśmy już więc po dwóch zakończonych partiach, co jasno sugerowało, że obaj zawodnicy nie powtórzą maratońskich pojedynków półfinałowych, gdy Alcaraz po ponad pięciu godzinach pokonał Alexandra Zvereva, a Serb w cztery godziny wysłał do domu Jannika Sinnera. 

Trzeci set był w zasadzie jeszcze większym pokazem gry Alcaraza. Wszystko dlatego, że tym razem Djokovic na pewno grał już na najwyższych obrotach, ponieważ dobrze wiedział jak bardzo ważne jest wygranie właśnie trzeciej partii i przybliżenie się do zwycięstwa. 

Hiszpan był jednak lepszy w kluczowych zagraniach i dało się odczuć, że wysysał energię z Serba. Dwa razy w ciągu tej partii lider rankingu wygrał absolutnie kosmiczne wymiany, ganiając do każdej piłki w defensywie i jednocześnie męcząc Djokovicia, który sporo się nabiegał, a ostatecznie nie dostawał za swój wysiłek punktów. 

Do tego został on przełamany w piątym gemie, a w dziewiątym aż pięciokrotnie bronił kolejnych break pointów, które były jednocześnie piłkami setowymi dla Hiszpana. Ostatecznie piąta z tych piłek zakończyła seta. 

Czwarty set był zdecydowanie najbardziej wyrównany ze wszystkich. Na samym początku Djokovic miał ogromne problemy przy swoim podaniu, ale w bardzo długim gemie toczącym się na przewagi obronił aż sześć break pointów, a przez kolejne minuty obaj zawodnicy spokojnie wygrywali swoje serwisy. 

Przy stanie 4:4 Serb miał bardzo małą "piłkę setową", ponieważ wywalczył break point i mógł marzyć o jego wygraniu, a potem serwowaniu na wygranie seta. Pozostało to jednak w sferze marzeń, ponieważ Hiszpan wyszedł z tarapatów i graliśmy dalej, wciąż bez przełamań. 

Zakończenie przyszło w bardzo niespodziewanym momencie. Przy stanie 6:5 Djokovic serwował, by dotrzeć do tie breaka, w którym wszystko mogłoby się wydarzyć. W tym kluczowym dla losów meczu gemie nie funkcjonował jednak jego pierwszy serwis, a w trakcie wymian popełniał dość proste błędy. W efekcie Alcaraz dostał dwie piłki meczowe i już pierwszą z nich wykorzystał.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen