"Zawsze bardzo się cieszę na wyjazd do Australii. Nie ma lepszego miejsca, by w ciepłym klimacie rozpocząć nowy sezon. Przygotowania również przebiegły zgodnie z moimi oczekiwaniami, czułem się podczas nich lepiej niż rok temu. Ostatnie treningi przed wylotem też były w porządku. Zrobiłem wszystko, co mogłem", powiedział Lehecka.
Tenisista z Knezmostu przygotowywał się na Teneryfie. Sezon rozpocznie jako 17. zawodnik światowego rankingu i jest gotowy zrobić kolejny krok naprzód. Jego pierwszym sprawdzianem będzie od 4 stycznia turniej w Brisbane, gdzie w zeszłym roku triumfował i zdobył drugi tytuł w cyklu ATP. Pierwszy wywalczył rok wcześniej w innym australijskim mieście, Adelaide.
"Wszystko tam zawsze dobrze się układało. Kiedy pierwszy raz poleciałem do Australii, od razu zakwalifikowałem się do Australian Open, a potem rozegrałem w głównej drabince dobry mecz przeciwko (Grigorowi) Dimitrowowi na cztery sety. Potem grałem w ćwierćfinale Australian Open, rok później wygrałem w Adelaide, a ostatnio w Brisbane. Teraz zostało mi już chyba tylko wygrać całe Melbourne", dodał z uśmiechem Lehecka.
Australijskie warunki mu odpowiadają, a do tego korzysta z zimowych przygotowań. "Pomaga mi to, że mam dużo czasu na odpoczynek i mogę się dobrze przygotować zarówno tenisowo, jak i fizycznie. Z tego będę chciał korzystać także teraz. Lubię Australię, dobrze się tam czuję. Każdy turniej, tak jak każdy sezon, zaczyna się jednak od zera. Mogę tylko ciężko pracować i dawać z siebie wszystko, żeby znów się udało", powiedział Lehecka.
Delikatnie zmodyfikował styl gry
Przed obroną tytułu w Brisbane zachowuje ostrożność. Oprócz niego w turnieju mają zagrać m.in. Rosjanin Daniił Miedwiediew, Hiszpan Alejandro Davidovich czy Dimitrov. "Zobaczymy, jak to będzie. Ale miło jest przyjechać na turniej, gdzie dobrze ci szło. Nie chcę sobie stawiać wygórowanych celów. Wiem, że stać mnie tam na dobry wynik, ale będę podchodził do każdego meczu po kolei i zobaczymy, dokąd mnie to zaprowadzi. Przygotowania zrobiłem solidnie, więc zobaczymy, czy to się przełoży teraz, czy później. Ale na pewno się przełoży", stwierdził Lehecka.
Przed sezonem nie wprowadzał zmian w zespole, jedynie lekko zmodyfikował styl gry. Wziął pod uwagę na przykład statystyki z bezpośrednich pojedynków z niektórymi rywalami, jak choćby z Włochem Jannikiem Sinnerem. Chciałby w porównaniu z poprzednim sezonem zrobić krok do przodu. Celuje także w najlepszą dziesiątkę.
"W tym roku nie byłem zadowolony z części sezonu na kortach ziemnych, nie grałem takiego tenisa, jak bym chciał. Wierzę, że jeśli teraz uda mi się osiągnąć dobre wyniki także na mączce, to ranking będę mógł przesuwać jak najwyżej. Gdy spojrzycie na Jannika i Carlosa (Alcaraza), wciąż można się rozwijać. Oni są tak daleko z przodu i mnie inspirują. Chciałbym zbliżyć swój ranking jak najbliżej pierwszej dziesiątki i zobaczymy, czy uda mi się wejść do top 10. Byłoby to piękne. To niby tylko siedem miejsc, ale bardzo dużo punktów", podkreślił Lehecka.
Po występie w wielkoszlemowym Australian Open Lehecka planuje wrócić do Czech. Na początku lutego chce zagrać w Igławie w rundzie kwalifikacyjnej Pucharu Davisa przeciwko Szwecji.
"Na sto procent mam to w planach. Bardzo się cieszę, bo przez pewien czas nie graliśmy w domu chyba przez pięć lat, ale teraz sytuacja się trochę odwraca i mamy więcej okazji, by grać przed czeskimi kibicami. Super, że Davis Cup odbędzie się w Igławie, gdzie chyba jeszcze nigdy nie był. Ludzie powinni przyjść, hala jest zupełnie nowa i podobno jest fantastyczna. Na pewno będzie to świetna impreza i jeśli tylko będę mógł, z przyjemnością wezmę w niej udział", dodał Lehecka.
