40-letni Szwajcar, który sięgnął po trofeum Australian Open w 2014 roku, ogłosił w zeszłym miesiącu, że zakończy zawodową karierę po sezonie 2026, zamykając tym samym 24-letnią przygodę z tenisem.
Obecnie zajmuje 157. miejsce w światowym rankingu, przez co nie ma już automatycznego prawa gry w turniejach wielkoszlemowych i potrzebuje dzikiej karty, by wziąć w nich udział.
"Szczerze mówiąc, nie wiem. Podchodzę do wszystkiego z tygodnia na tydzień", powiedział Wawrinka w niedzielę, zapytany o szansę otrzymania dzikiej karty na Australian Open podczas United Cup.
"Kiedy dostaję dobre wieści, jak tutaj czy dziką kartę do Auckland, jestem bardzo szczęśliwy. Zawsze się cieszę, gdy ją otrzymuję. Gdy nie dostaję, trudno, jadę na kolejny turniej".
Wawrinka potrzebował dzikiej karty także w zeszłorocznym turnieju, ale odpadł w pierwszej rundzie już trzeci rok z rzędu.
Organizatorzy Australian Open nie ogłosili jeszcze pełnej listy zawodników, którzy otrzymają dzikie karty na turniej rozpoczynający się 18 stycznia.
Wcześniej w tym tygodniu przyznali dziką kartę 45-letniej Venus Williams, która przygotowuje się do zostania najstarszą tenisistką w historii głównej drabinki turnieju.
Reprezentanci Szwajcarii w United Cup uważają, że Wawrinka powinien otrzymać dziką kartę automatycznie. Luca Castelnuovo stwierdził, że to "oczywista sprawa", a Belinda Bencic była jeszcze bardziej stanowcza.
"To nawet nie powinno być pytanie. Nie wiem, na co oni czekają", powiedziała Bencic.
Wawrinka ma już za sobą ponad sześć godzin na korcie w dwóch meczach w 2026 roku. Pokonał Francuza Arthura Rinderknecha po trzech setach, ale przegrał z Włochem Flavio Cobollim w kolejnym trzysetowym pojedynku w niedzielę.
"To mój ostatni rok, więc muszę spędzić na korcie jak najwięcej czasu, dlatego staram się o to w każdym meczu", żartował.
