Od samego początku spotkania Świątek wywierała presję na swojej rywalce i starała się dominować na korcie, narzucając swój styl gry. Bouzkova nie jest raczej zawodniczką, która spokojnie przejmuje kontrolę nad spotkaniem, więc to Polka od początku rozdawała karty, mimo że w swoim drugim gemie serwisowym przegrała swoje podanie.
W pozostałych gemach, w których serwowała, nie miała jednak problemu ze zdobywaniem punktów, a przy okazji regularnie przełamywała też Czeszkę. To Świątek dużo częściej decydowała się na odważne kończenie akcji, a Bouzkova podawała też rękę poprzez swoje podwójne błędy serwisowe.
Najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a być może nawet całego dotychczasowego turnieju, miała miejsce w siódmym gemie, gdy po instynktowym odbiciu Polki piłka wylądowała po stronie Czeszki tuż obok siatki, a następnie wróciła dosyć głęboko na stronę Świątek. Obie zawodniczki dosłownie spotkały się pod siatką, w czego efekcie Bouzkova dotknęła siatki. Miała pretensje do Igi, że ta przeszkadzała jej w uderzeniu piłki, ale sędzia nie przychylił się do takiego wniosku.
Początek drugiego seta był tym momentem meczu, w którym polscy kibice mogli się trochę niepokoić, ponieważ Czeszka zdobyła przełamanie i wyszła na prowadzenie 3:1. Jej serwis nie był dziś jednak żadną gwarancją, więc nie było potrzeby od razu panikować.
Ostatecznie to Świątek od tego stanu wygrała wszystkie kolejne pięć gemów i zapewniła sobie tym samym szybkie zwycięstwo po godzinie i 19 minutach na zegarze.
Kolejną rywalką wiceliderki rankingu będzie rozstawiona z 31. numerem w Melbourne Anna Kalinska.
