Na liście WTA Klimovicova zajmuje 134. miejsce i do turnieju głównego przebiła się przez trzystopniowe kwalifikacje. Początkowo na korcie nie było jednak widać rankingowej różnicy między nią a Switoliną.
Polka pierwszy raz w karierze mierzyła się z tak wysoko notowaną zawodniczką. Wcześniej nie grała z nikim z Top 50. O tremie, czy przesadnym respekcie nie było mowy. Klimovicova zaczęła odważnie i rzadko się myliła.
Z czasem jednak Switolina weszła na znacznie wyższy poziom. Ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów, a te częściej zaczęły się przydarzać Klimovicovej. Od stanu 5:5 Ukrainka wygrała dwa kolejne gemy i w konsekwencji seta.
"O pierwszym secie zadecydowały detale. Grała lepiej w kluczowych momentach, jak przystało na tak dobrą zawodniczkę" - oceniła Klimovicova.
Drugi set wyrównany był tylko na początku. W gemie otwarcia Klimovicova miała nawet dwa break pointy. Nie wykorzystała ich, a od wyniku 1:1 mecz zaczął w błyskawicznym tempie zmierzać ku końcowi. Polka zdołała wygrać jeszcze tylko dwie piłki.
"Zaczął mnie zawodzić pierwszy serwis, przestał być stabilny. Bez tego nie byłam w stanie nawiązać walki z jedną z najlepszych tenisistek na świecie" - podkreśliła.
Urodzona w czeskim Ołomuńcu zawodniczka od poprzedniego sezonu gra w polskich barwach. Z Melbourne wyjedzie z poczuciem zdobytego doświadczenia.
"Mecz z tak silną rywalką to duża dawka doświadczenia. Naprawdę wiele można się nauczyć. Widzisz, co musisz poprawić, czego ci brakuje. Wiem, że mój serwis musi być stabilniejszy i na pewno muszę poprawić poruszanie się na korcie. Elina była znacznie szybsza ode mnie" - przyznała.
Celem Klimovicovej na ten sezon jest awans do najlepszej setki w rankingu. Po meczach w AO wirtualnie jest 128., ale mogą ją wyprzedzić zawodniczki grające w mniejszych turniejach.
