"Byłam bardziej rozluźniona, mniej zestresowana, skupiona na pracy, więc rzeczywiście można było mieć takie wrażenie (że grało jej się łatwiej - PAP)" - przyznała Świątek.
Po spotkaniu pierwszej rundy miała dwa dni wolnego.
"Przede wszystkim trenowałam. Nie wiem, na ile to słychać w moim głosie, ale mam lekką infekcję, którą starałam się zwalczyć. Chciałam po prostu wrócić do formy. Nie robiłam wiele więcej" - przyznała.
Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa z Czeszką zmierzyła się po raz trzeci i czwartkowa konfrontacja nie różniła się zbytnio od poprzednich. W 2024 roku we French Open oddała rywalce sześć gemów, a w ubiegłym w Wuhan tylko dwa.
Pierwszy set praktycznie pozbawiony był historii. Świątek zaczęła go od prowadzenia 2:0. Choć w kolejnym gemie została przełamana, to błyskawicznie wróciła na wysoki poziom. Z pięciu następnych gemów wygrała cztery i znalazła się w połowie drogi do trzeciej rundy.
Odrobina emocji była na początku drugiej partii. Bouzkova przełamała Polkę na 2:1, a następnie podwyższyła prowadzenie. Na więcej w tym meczu Świątek jej jednak nie pozwoliła. Wygranie pięciu gemów z rzędu dało jej awans do kolejnego etapu.
"Grając z Marie zawsze trzeba być solidnym i zdyscyplinowanym. Nie jest łatwo kończyć wymiany, bo ona gra dobrze w defensywie. Trochę problemów sprawiał wiatr, który wyraźnie wiał wzdłuż kortu. Trzeba było się do tego dostosować i cieszę się, że zrobiłam to szybko" - dodała.
Podopieczna trenera Wima Fissette’a walczy w Melbourne o „Karierowego Szlema”. Na koncie ma cztery tytuły we French Open i po jednym w US Open oraz Wimbledonie. W Australian Open na razie jej najlepszy wynik to półfinał, który osiągnęła w 2022 i 2025 roku.
Jej kolejną rywalką będzie Anna Kalinska, która wcześniej w czwartek pokonała Austriaczkę Julię Grabher 6:3, 6:3. Świątek z Rosjanką ma bilans 2-1.
____________________________________________________
Sponsorowane:
Oglądaj Australian Open za darmo w TV SMARTWypróbuj telewizję internetową przez miesiąc za 0 zł
Pakiet Max - 30 dni bez opłat
