Pierwszy set był popisem dominacji ze strony Świątek, która zaserwowała swojej rywalce klasycznego bajgla, czyli wygrała seta do zera. Przy swoim podaniu dała rywalce wygrać jedynie dwa punkty, a Tjen tylko w jednym swoim gemie serwisowym dotarła do stanu równowagi.
Statystyka zdobytych punktów była bezlitosna z korzyścią dla raszynianki, która wygrała 25 piłek, a Indonezyjka była górą tylko w ośmiu wymianach. Po zaledwie 25 minutach nie było czego zbierać, ale do takiego przebiegu setów kibice Igi mogli się już przyzwyczaić.
W drugiej odsłonie Świątek nie poszła jednak za ciosem i nie kontynuowała swojej dominacji na korcie. Już na starcie seta przydarzył jej się słabszy moment, Polka jakby straciła koncentrację po łatwej wygranej w pierwszej partii i od razu na starcie drugiej dała się przełamać. Na szczęście momentalnie odwdzięczyła się rywalce tym samym i mieliśmy remis 1:1.
Po chwili Iga znowu dała Tjen dwa break pointy, ale wyszła z opresji i już do końca seta kontrolowała sytuację na korcie, jednak zwycięstwo nie przyszło samo, ponieważ Indonezyjka była w stanie prowadzić równorzędną grę do stanu 3:3.
Potem jednak gemy wygrywała już tylko Świątek, która przełamała Indonezyjkę po jej własnym błędzie pod siatką, a mecz skończyła asem serwisowym po gemie wygranym do zera.
Kolejną przeszkodą na drodze do tytułu w Dosze będzie dla Polki Daria Kasatkina.
