Heroiczna walka deblistek przerwana w czwartej godzinie, Ukrainki w finale BJK Cup

Heroiczna walka deblistek przerwana w czwartej godzinie, Ukrainki w finale BJK Cup
Heroiczna walka deblistek przerwana w czwartej godzinie, Ukrainki w finale BJK CupJarek Praszkiewicz / EPA / Profimedia

Po dwóch szybkich i bolesnych porażkach w singlu, sobota dostarczyła nieoczekiwanych emocji w starciu o wszystko. Deblowy pojedynek okazał się maratońską bitwą trwającą ponad trzy godziny. Maja Chwalińska i Martyna Kubka zostawiły całe serce na boisku, ale nie zdołały odebrać Ukrainie upragnionego awansu do turnieju finałowego. Przegrały 5:7, 7:6(4), 3:6.

Po dwóch singlowych porażkach w piątkowe popołudnie, reprezentantki Polski musiały w sobotę zwyciężyć w deblu, by utrzymać się w grze o awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup w Shenzhen. Tuż przed wyznaczonym na 12:00 meczem doszło do zmiany – Katarzynę Kawę w deblu zastąpiła Maja Chwalińska, która wspólnie z Martyną Kubką mierzyła się z siostrami Nadiją i Ludmyłą Kiczenok.

Miały prowadzi? To prowadziły

Spotkanie zaczęło się bardzo źle dla Polek, które straciły gema otwarcia. Co prawda wywalczyły prowadzenie 40:15 po długim winnerze Chwalińskiej i mogły szybko odrobić stratę, jednak faworytki utrzymały serwis po zaciętej wymianie. Szybkie 0:2 nie zdeprymowało naszej pary – Chwalińska sprawnie zamknęła swojego gema, fantastyczny return Kubki dał 40:0 przy podaniu rywalek i to właśnie Martyna smeczem dała powrót na 2:2.

Następnie mocny serwis Kubki pozwolił objąć prowadzenie 3:2, utrzymane gemem na sucho Mai na 4:3. Była nawet szansa na przewagę 5:3, lecz Ukrainki obroniły się przed przełamaniem. Po pewnym dziewiątym gemie dla Polski, nasze zawodniczki miały aż trzy break pointy na zamknięcie seta. Niestety, siostry Kiczenok obroniły się, a gdy Mai zadrżała ręka przy serwisie, bezlitośnie wykorzystały to na wagę przełamania. Pozostało im domknąć gema, co zrobiły i po godzinie miały seta na koncie.

Drugi set wyrwany po wielkiej walce

Jakby pomne ceny za błędy, polskie zawodniczki w drugiego seta weszły z imponującą skutecznością. Dwa gemy Kubki i jeden gem Chwalińskiej bez żadnego straconego punktu! Zagrożenia stratą podania nie było też po drugiej stronie, choć w ósmym gemie Ukrainki miały spore problemy z dotrzymaniem kroku Polkom.

Gdy to się udało i na tablicy pojawiło się 4:4, siostry Kiczenok ustawiły się agresywnie do returnu, tyle że Kubka nie pozwoliła im dosłownie na nic w popisowym gemie. Niestety, pierwsze break pointy w secie przyszły przy stanie 5:5, gdy Maja była mocno naciskana i ostatecznie wyrzuciła piłkę po długiej wymianie, dając 6:5 Ukrainie.

Wydawało się, że to nie koniec, gdy Polki wyszły na 40:0. Siostry Kiczenok szybko zgasiły trzy break pointy i miały piłkę meczową. Nasze nie dały jednak tego zamknąć, Kubka smeczem wymusiła tie-break. Chwalińska mocnym uderzeniem przy siatce uzyskała mini breaka, a kolejnym smeczem uzyskała trzy piłki setowe! Drugą wykorzystała bezlitośnie.

Przewaga sióstr Kiczenok dopiero na finiszu

Decydujący set rozpoczął się od niespodziewanych problemów Ukrainy. Po podwójnym błędzie Martyna Kubka przełamała, tyle że oddała przysługę i sama podwójnym ofiarowała rywalkom dwie okazje. Wzięła to na klatę, zatrzymała obie, a Maja poprawiła smeczem na 2:0. Siostry Kiczenok wydawały się zbite z tropu, ale zdołały zatrzymać Biało-Czerwone, wracając na 2:2 przy podaniu Chwalińskiej, mimo prowadzenia 40:15 Polek.

Radość Ukrainy nie trwała długo – autowy lob dał okazję na kolejną przewagę i świetna wymiana zwieńczona smeczem Kubki oznaczała 3:2. Siostry Kiczenok znów odrobiły stratę i w zajadłym siódmym gemie zdołały utrzymać podanie na 4:3. Poczuły okazję, a do tego miały szczęście – najpierw return złapał ostatnie milimetry kortu, później świetny skrót zaskoczył Chwalińską i było 5:3 dla Ukrainy. Faworytki nie pozwoliły już na zwrot akcji, w czwartej godzinie skrót zamknął mecz.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen