Po zmianie gospodarza turnieju to w Gliwicach spotkały się czołowe polskie i ukraińskie tenisistki w walce o finałowy turniej Billie Jean King Cup. W kwietniowym turnieju w PreZero Arenie nie zagrały Iga Świątek i Magdalena Fręch, dlatego trener Dawid Celt podjął decyzję o wystawienia w piątkowych meczach singla Magdy Linette i Katarzyny Kawy przeciwko dwóm najwyżej notowanym Ukrainkom.
Katarzyna Kawa – Elina Switolina (2:6, 1:6)
Aktywna przy returnie Kawa szybko zdobyła punkty przy serwisie rywalki, a ta pod presją popełniła dwa poważne błędy i straciła podanie. Co szybko przyszło, równie szybko poszło: błąd podwójny oddał break pointa i Polka nie przebiła po returnie Eliny. Ryzykowna gra Kawy oznaczała błędy, ale i wygrane punkty. Ponownie przełamała faworytkę na 2:1 i ponownie dała się dogonić.
Choć Kawa pozostała utrapieniem dla Switoliny, to Ukrainka obroniła się w końcu na 3:2. Jej przewaga wzrosła po przełamaniu Polki na sucho w popisowym gemie Eliny. Kawa nie ugrała też punktu w kolejnym gemie coraz bardziej uskrzydlonej rywalki. To cena gry na dużym ryzyku i rosnących nerwów. Rozpędzona Switolina nie oddała punktu także przy swoim serwisie, czemu sprzyjało połączenie ryzyka i nerwów po stronie Katarzyny. Ostatecznie w trzech kolejnych gemach Polka nie dołożyła już punktu, tracąc seta w 27 minut.
Drugi set zaczął się dobrze dla Ukrainki, która najpierw się obroniła, a potem ze stanu 40:15 dla Kawy wyrwała break pointa, którego wykorzystała. Pojedynek zaczął boleśnie przypominać ten między Kostiuk a Linette, również pod względem różnic między zawodniczkami – te nie były tak duże, jak przepaść w wyniku 3:0. Ale Kawa walczyła: w czwartym gemie podniosła się z 0:40 i zatrzymała serię Switoliny w wielkim stylu. Z takich małych rzeczy trzeba było się cieszyć, bo prawie bezbłędna Elina szybko doszła do ostatniego gema, którego przeszła niezagrożona, wygrywając w 53 minuty.
Magda Linette – Marta Kostiuk 6:4, 6:0
Poznanianka i Kijowianka wyszły na mączkę jako pierwsze w gliwickim turnieju. Choć Kostiuk początkowo nie mogła liczyć na pierwsze podanie, to na przewagi otworzyła wynik i nie pozwoliła zagrozić sobie przy serwisie. Choć to Ukrainka dyktowała tempo, Linette również nie dawała się dojść przy podaniu i po zmianie piłek bezpiecznie doszła do stanu 4:4.
Kostiuk, bardzo szybka przy returnie, również serwisem czyniła spore spustoszenie. Udokumentowała to pierwszym gemem na sucho w meczu, wywierając presję na Polce przy wyniku 5:4. Atakującą Martę zaskoczyła celnym lobem, ale Kostiuk nie ustawała, zdobywając pierwszy break point w meczu. Tyle wystarczyło, niestety – minimalny aut Linette dał seta Ukrainie.
Choć Poznanianka na starcie drugiego seta wygrała najbardziej efektowną wymianę przy podaniu rywalki, to Kostiuk pozostawała znacznie groźniejsza. Po zmianie serwisu udokumentowała to, zdobywając aż trzy break pointy. Po wykorzystaniu drugiego miała już 2:0 na tablicy i serię czterech wygranych gemów. Linette miała szansę szybko zatrzymać ten marsz, lecz kilka centymetrów zdecydowało o zmarnowanym break poincie, po którym Kostiuk uciekła na 3:0.
Nawet mając 40:15 przy swoim podaniu, Linette nie mogła domknąć gema i po zaciętej walce 23-latka miała już 4:0 na liczniku. Choć na tablicy wynik był boleśnie jednostronny, to na korcie decydowały szczegóły, z determinacją Marty w ofensywie na czele. Dzięki temu wyszła na 5:0 i była o dwa punkty od meczu i choć Poznanianka podniosła się z 0:30, to i tak górą była Marta, która wygrała 6:4, 6:0.
