"Zazwyczaj gramy dla siebie, dla naszego teamu. Teraz zagramy dla Polski. Zdecydowanie będzie inaczej. To zupełnie inne odczucie, które wiąże się z odpowiedzialnością, ale też jest zaszczytem. Takie mecze rządzą się swoimi prawami, mogą się odwrócić w każdej chwili. Na co dzień nie gramy zbyt często w Polsce. Na pewno jest to coś wyjątkowego, cieszę się z tej możliwości" – dodała.
Oprócz niej w gliwickiej PreZero Arenie Polskę będą reprezentować Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova oraz Martyna Kubka. Nie wystąpi Iga Świątek.
"Wszystkie przyjechałyśmy tu po to, by ten mecz wygrać. Zrobimy wszystko, by Ukrainki miały jak najcięższą przeprawę. Rok temu mecze były bardzo bliskie. Gramy naprawdę nieźle i jesteśmy dobrze przygotowane" – zaznaczyła.
Chwalińska przyznała, że obecny tydzień jest inny od pozostałych.
"Zapamiętam go na cały rok. Na pewno czuję troszkę większą presję, ale też jest to przywilej, że tyle osób nas wspiera. Hala jest imponująca" – oceniła.
Kubka nie ukrywała, że w gliwickiej arenie jest bardzo dużo miejsca.
"To największa hala, w jakiej ostatnio miałyśmy okazję zagrać. Szybko się do tej przestrzeni przyzwyczaimy. Nawierzchnia jest - jak na mączkę - dość szybka, co mnie bardzo odpowiada" – wyjaśniła.
"Musimy być przygotowane na wielką bitwę" – oceniła liderka ekipy gości Elina Switolina
Kapitan kadry Dawid Celt podkreślił, że czwartkowe losowanie będzie miało pewien wpływ na przebieg rywalizacji.
"Bo fajnie jest rozpocząć mecz od zwycięstwa, ale też bym znaczenia losowania nie przeceniał. Zaczynamy "na krzyż" – czyli pierwsza rakieta zagra z drugą, a następnego dnia jedynka z jedynką, a dwójka z dwójką. Bardziej się skupiam na tym, że trzeba budować punkt po punkcie i starać się kontrolować to, co możemy" – powiedział.
Nie ukrywał, że oba zespoły świetnie się znają.
"Ukrainki to nie są anonimowe zawodniczki. Co tydzień grają w największych turniejach na świecie. To dobra, mocna drużyna. Nie ma się co czarować. Zaskoczenia nie będzie, wiemy, czego się spodziewać. Postaramy się wykorzystać to, że gramy siebie, te dni treningowe, które są za nami i jeszcze przed nami. Będziemy - jak zawsze - walczyć o każdy punkt. Niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki staramy się walczyć o zwycięstwo i to się nie zmienia" – podsumował.
Stawką spotkania w Gliwicach jest awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który obędzie się 21-27 września w chińskim Shenzhen.
Mecz odbędzie się w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być gospodarzami.
Ukrainę w Gliwicach będą reprezentować Elina Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa i specjalizujące się w grze podwójnej siostry Kiczenok: Ljudmiła oraz Nadija.
