Numer jeden światowego rankingu potrzebowała zaledwie 48 minut, by pokonać Hiszpankę 6:0, 6:1 w drugiej kolejce rozpoczynającego sezon turnieju Brisbane International.
Łatwe zwycięstwo nad 50. rakietą świata to sygnał ostrzegawczy dla rywalek Białorusinki przed startującym 18 stycznia Australian Open.
Pierwszego seta Sabalenka wygrała w zaledwie 22 minuty, a na drugiego potrzebowała tylko 26 minut. Jej przeciwniczka nie była w stanie odpowiedzieć na siłę 27-latki.
Sabalenka podkreśliła, że tak dobra gra w pierwszym meczu sezonu to efekt udziału w pokazowym spotkaniu 28 grudnia w Dubaju przeciwko nieprzewidywalnemu, ale kontrowersyjnemu Kyrgiosowi.
"Gdy grasz przeciwko facetowi, intensywność jest zupełnie inna" – powiedziała.
"Zwłaszcza gdy to Nick, który co chwilę gra skróty, więc trzeba się dużo ruszać. To było dla mnie świetne pod względem kondycyjnym. Dziś pomyślałam: no to ruszamy się, wiecie. Ten mecz pokazowy był fajny. To było duże wyzwanie" – dodała.
"Myślę, że przyciągnęliśmy ogromną uwagę do tenisa. Nie chodziło o udowadnianie czegokolwiek, tylko o pokazanie, że tenis może być naprawdę wielki"".
Sabalenka w trzeciej rundzie zmierzy się Soraną Cirsteą i wciąż jest na kursie, by w ćwierćfinale spotkać się z Madison Keys w rewanżu za ubiegłoroczny finał Australian Open, wygrany przez Amerykankę.
Keys awansowała do trzeciej kolejki w Brisbane po zwycięstwie 6:4, 6:3 nad rodaczką McCartney Kessler.
Podobnie jak Sabalenka, Keys miała wolny los w pierwszej kolejce i przyznała, że na początku trudno było jej złapać rytm.
"Czasem jest trochę trudniej, gdy rywalka ma już za sobą jeden mecz, a ty dopiero próbujesz pozbyć się tej "rdzy” – stwierdziła.
"Czułam, że potrzebowałam chwili, by odnaleźć swój rytm, ale gdy już to się udało, grało mi się znacznie lepiej".
