Po porażce w Madrycie Hurbert Hurkacz (63. ATP) pracuje nad formą na włoskiej mączce. Podczas challengera 175 w Cagliari przeszedł właśnie drugiego rywala i zameldował się w ćwierćfinale. Tam czeka na niego rywal z nazwiskiem wagi ciężkiej, zresztą pogromca turniejowej jedynki – Matteo Berrettini (92. ATP).
W czwartek Wrocławianin stanął naprzeciw Emilio Navy (116. ATP) i rozpoczął pewnie. Gem na sucho i precyzyjny return po linii na wagę przełamania. Szybkie prowadzenie stracił jednak równie łatwo, gdy przegraną wymianą slajsów dał break point i słabą próbą minięcia dał się przełamać na powrót.
Z pewnym trudem Polak wyszedł na 3:2, dopuszczając rywala własnymi błędami do gry na przewagi. Dopiero od tego momentu gemy serwisowe Hurkacza były już bez zarzutu, podczas gdy Amerykanin kąsał nieźle pierwszym podaniem, za to kompletnie nie punktował po drugim. W 10. gemie to on „wpuścił” faworyta do gema dwoma autami, a ten wywalczył przełamanie i całego seta returnem.
Druga partia nie miała większej historii do czwartego gema. Polak zmarnował break pointa na własne życzenie, gdy rywal obronił się smeczem. Dostał jednak kolejną okazję od Navy i znów osiągnął przewagę. Nawet grając bez wielkiej mobilizacji Hurkacz asem wyszedł na 4:1 i Nava wydawał się już pokonany. Jego gra siadła, szybko oddał gema na 1:5 i pozwolił Wrocławianinowi zamknąć mecz asem po godzinie i ośmiu minutach.
Z Berrettinim będzie trzeba pokazać lepszy tenis, ale to nie powinno być problemem. Polak wydawał się mieć spory zapas sił w meczu, który nie zmusił go do wielkiego wysiłku. Spotkanie ćwierćfinałowe z Włochem w piątek, najpewniej po godzinie 15:00.
