Fręch i Bondar prowadziły 3:1, ale następnie przegrały pięć gemów z rzędu
Mecz rozpoczął się znakomicie dla Magdaleny Fręch i Any Bondar, bo już w pierwszym gemie przy serwisie Caty McNally zanotowały przełamanie. Drugiego zaczęły świetnie, prowadziły 40-0, ale rywali nie złożyły broni, doprowadziły do równowagi, a przy decydującym punkcie świetnie z bekhendu zagrała Węgierka i było 2:0.
Po serii spokojnie wygranych gemów przez serwujące polsko-węgierska para miała problemy w szóstym gemie przy serwisie Bondar. Amerykanki wyszły na wynik 40-15, a przy drugim break poincie wygrały akcje przy siatce i doprowadziły do stanu 3:3.
W ósmym gemie przy podaniu Magdy rywalki po błędzie Bondar zyskały break pointa, którego wykorzystały po uderzeniu Fręch w aut. Niestety Polka i Węgierka od stanu 3:1 przegrały pięć gemów z rzędu i po 38 minutach gry pierwszy set padł łupem McNally i Krawczyk.
Krawczyk i McNally mistrzyniami w Charleston
Dwa pierwsze gemy bardzo pewnie wygrały serwujące. Przy podaniu Fręch jednak Krawczyk i McNally wywalczyły break pointy. Przy równowadze Bondar nie zdołała wygrać akcji przy siatce i oglądaliśmy pierwsze w tej partii przełamanie.
Niestety Polka i Węgierka nie mogły złapać rytmu z początku meczu i po kolejnym przełamaniu na korzyść Amerykanek było już 4:1. Fręch zdołała przerwać złą serię przy stanie 1:5 i obroniła podanie, przedłużając nadzieje na odwrócenie losów pojedynku. Było to jednak złudne, bo Krawczyk i McNally zakończyły te starcie w kolejnym gemie, a konkretnie zakończyła go Krawczyk asem serwisowym. Cały mecz trwał godzinę i 11 minut.
Dla Fręch był to pierwszy w karierze finał debla rangi WTA.
Wynik meczu:
Desirae Krawczyk/Caty McNally – Magdalena Fręch/Anna Bondar 6:3; 6:2
