Jessica Pegula (5. WTA) odrobiła stratę seta, ale w decydującej partii została przełamana i przegrywała 0:2, zanim rozpoczęła decydujący pościg za zwycięstwem.
"Cały czas myślałam tylko: witaj w sezonie na kortach ziemnych" - przyznała Pegula po wywalczonym w pocie czoła zwycięstwie 4:6, 6:4, 7:5 na zielonej mączce w Charleston.
Pegula w pierwszej rundzie miała wolny los, więc Putincewa była jej pierwszą rywalką. Podkreśliła, że wietrzne warunki i trudny układ zacienienia utrudniały jej agresywną odpowiedź na wysokie, rotowane piłki 72. w rankingu Putintcewej, Moskwianki reprezentującej Kazachstan.
"Ona jest naprawdę wymagającą rywalką" - oceniła Pegula. "Mam wrażenie, że szczególnie na mączce potrafi być bardzo sprytna, gra wysokimi piłkami, niskimi, stosuje slajsy, skróty, i przez dłuższy czas miałam wrażenie, że po prostu się ze mną bawi" - dodała Amerykanka, która została przełamana przy stanie 5:4, gdy serwowała na mecz. Natychmiast odpowiedziała jednak przełamaniem i dała sobie kolejną szansę na zakończenie spotkania.
Pegula walczy o drugi tytuł w tym roku, po triumfie w Dubaju w lutym. Rozstawiona z numerem dwa Jekaterina Aleksandrowa wycofała się z turnieju przed swoim pierwszym meczem w drugiej rundzie, tłumacząc to "drobny urazem" odniesionym w Miami. Rosjankę, zajmującą 13. miejsce w rankingu, zastąpiła w drabince Ekaterine Gorgodze z Gruzji.
