Jako pierwsza z Polek na kort w Katarze w ramach pierwszej rundy kwalifikacji wyszła Magdalena Fręch (60. WTA). Ona była zdecydowaną faworytką w swoich starciu, bo jej przeciwniczką była grająca z "dziką kartą" Berfu Cengiz (490. WTA).
Pierwszy set miał zaskakujący przebieg. Wprawdzie Polka zgodnie z oczekiwaniami przełamała rywalkę w trzecim gemie i prowadziła 3:1, ale Turczynka nie miała zamiaru się poddawać, odrobiła stratę i prowadziła 4:3.
Fręch przełamała rywalkę na 5:4, ale następnie moim prowadzenia 40-15 straciła podanie i był remis. W końcówce oglądaliśmy długie gemy, a ostatecznie Polka wygrała 7:5, wykorzystując dopiero szóstą piłkę setową.
Zdecydowanie lepiej poradziła sobie Polka w drugiej partii. W niej oddała rywalce tylko cztery punkty przy swoim podaniu i sama trzy razy odebrała serwis przeciwniczki i wygrała gładko 6:0, co dało jej awans do finału kwalifikacji. O awans do głównej drabinki turnieju zagra z Wierą Zwonariową (584. WTA). 41-letnia Rosjanka po raz kolejny wróciła na korty w grudniu 2025 roku. W przeszłości była drugą rakietą świata i ma na koncie finały Wimbledonu i US Open z 2010 roku.
Katarzyna Kawa (134. WTA), w przeciwieństwie do Magdaleny Fręch, nie była stawiana w roli faworytki w pierwszej rundzie kwalifikacji. Jej rywalką była Ella Seidel (83. WTA). Polka weszła znakomicie w mecz przeciwko wyżej notowanej rywalce. Od stanu 1:1 wygrała cztery gemy z rzędu i nawet strata podania przy 5:1 nie sprawiło zawahania w jej grze i pierwsza partia zakończyła się jej triumfem 6:2.
W drugiej partii Kawa kontynuowała dobrą grę, obroniła trzy break pointy w trzecim gemie, następnie przełamała rywalkę i było 3:1. Niestety szybko straciła serwis i zaczęły się problemy. Polka jeszcze walczyła, przełamała Siedel na 4:4, ale dwa kolejne gemy przegrała.
W trzecim secie Niemka była już zdecydowanie lepsza, szybko przełamała, sama bardzo dobrze pilnowała serwisu, tracąc tylko dwa punkty przy swoim podaniu, łącznie przełamała Kawę trzy razy i wygrała cały mecz 2:6; 6:4; 6:1.
