Duży niedosyt odczuwała Magdalena Fręch (60. WTA) po klęsce z Wierą Zwonariową (584. WTA) w kwalifikacjach, ale jako lucky loserka weszła do głównej drabinki w Dosze. W niedzielę czekała ją bardzo trudna misja: wyszła na kort naprzeciw Ludmiły Samsonowej (18. WTA), z którą dotąd nie grała.
Sprawdź szczegóły meczu Samsonowa – Fręch
Po jednym secie dla każdej zawodniczki
Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej i spokojnej gry, w której serwujące zgarniały otwierające gemy. Łodzianka szczególnie dobrze wyglądała przy podaniu w swoim trzecim gemie, w którym oddała tylko punkt. Przy stanie 3:3 Polka znalazła się jednak z opałach, gdy Rosjanka wywalczyła dwa break pointy. Oba udało się Fręch spokojnie obronić, po czym szybko domknęła gema.
28-latka prezentowała się bardzo solidnie, tymczasem o rok młodsza rozstawiona rywalka miała spore kłopoty w kolejnym gemie. Popełniła dwa błędy podwójne, a efektowny skrót dał Magdalenie break pointa. Nieznaczny aut Samsonowej oznaczał przełamanie i otworzył drogę do zamknięcia seta, którego łodzianka zwieńczyła asem.
Drugi set nie zaczął się najlepiej, bowiem w czwartym gemie Fręch musiała bronić się przed przełamaniem. Dwukrotnie się udało, jednak nie zamknęła gema, a fenomenalny bekhendowy kros dał Samsonowej przełamanie. Rosjanka wyszła wkrótce na 4:1, ale Polka nie złożyła broni. Głębokim returnem odrobiła stratę serwisu, pozwalając rywalce na tylko jeden punkt w gemie serwisowym. Udało się dojść do 4:4, jednak faworytka zdołała raz jeszcze odebrać Polce gema, a przełamanie oznaczało w tym przypadku koniec seta.
Huśtawka nastrojów w finałowej odsłonie
Trzeciego seta Fręch zaczęła od trudnego gema, w którym dopiero na przewagi otworzyła wynik na tablicy. Za to w trzecim gemie to ona docisnęła nieco rozkojarzoną Samsonową i udało się uzyskać przewagę przełamania. To była świetna wiadomość, bowiem w drugim secie faworytka zdecydowanie nie dawała szans na urwanie gema. Niestety, od stanu 3:1 wkrótce doszliśmy do 3:4, gdy Samsonowa odrobiła stratę. Kolejne gemy zgarniały podające, co – z racji kolejności – większą presję nałożyło na Magdalenę Fręch. Łodziankę dodatkowo rozpraszały odgłosy spoza kortu, gdy walczyła o swojego piątego gema. Samsonowa efektownym forhendem wywalczyła break pointa na wagę meczu, którego Polka zgasiła asem i wyrównała na 5:5.
Nieoczekiwanie udało jej się przełamać Samsonową w jedenastym gemie, jednak nie zdołała zamknąć meczu przy własnym podaniu - po odrobieniu straty Rosjanka wymusiła tie-break. Mini przełamanie dało Fręch przewagę na starcie, ale wkrótce było 2-2. Samsonowa wyszła na prowadzenie, wyjściem do siatki zepchnęła Polkę do defensywy, ale nadziała się na minięcie. Niestety dla łodzianki, rywalka dropszotem wywalczyła piłkę meczową, za to nie była w stanie jej wykorzystać. Trzeciego meczbola nasza zawodniczka zgasiła asem, by chwilę później mocnym serwisem utrudnić Rosjance return i cieszyć się ze zwycięstwa!

