Pierwszy set był niezwykle wyrównany i do stanu 4:4 oglądaliśmy tylko dwa break pointy - oba przy serwisie Linette, ale na szczęście Polka w obu przypadkach się obroniła. Niestety nie stało się tak w dziewiątym gemie.
Linette prowadziła 40-30 przy swoim serwisie, ale wtedy Tauson posłała kapitalny return w samą linię i toczyła się gra na przewagi. Polka miała dwie szanse, aby zakończyć gema zwycięstwem, ale wreszcie dopuściła Dunkę do break pointa, posłała piłkę w aut i rywalka mogła serwować na wygranie seta. Tak też się stało i pierwsza partia padła łupem Tauson.
Niestety druga partia rozpoczęła się najgorzej jak się dało dla Linette, bo od przegranego własnego podania i szybkiego stanu 0:2. Polka ewidentnie miała jakiś problem z prawą dłonią, prawdopodobnie z jednym z palców. Mogło to wpływać na jej serwis, chociaż w trzecim gemie obroniła break pointy i oddaliła zagrożenie, ale za to już w piątym gemie znów dała się przełamać.
Dunka za to bardzo długo utrzymywała swoje podanie i pierwszy raz przegrała je dopiero w drugiej partii, gdy prowadziła 4:1. Miała więc duży komfort i ten pojedynczy przegrany gem aż tyle dla niej nie znaczył. Zwłaszcza, że w kolejnym znowu przełamała Polkę, a potem wygrała gema do zera i zameldowała się w ćwierćfinale.
