"Jestem niesamowicie zadowolony z tego, jak to się skończyło, chociaż nie było to łatwe ani pod względem fizycznym, ani mentalnym. Jestem wdzięczny także za wsparcie, które otrzymałem. Na mecz z Alexem De Minaurem (trzecia runda) przyjechała mnie wspierać dziewczyna, a teraz dotarła także rodzina. To dla mnie bardzo dużo znaczy mieć bliskich wokół siebie, a zakończyć to zwycięstwem to już tylko słodka kropka nad i. Mam jednak nadzieję, że na ćwierćfinale moja droga się nie skończy i pójdę jeszcze dalej", powiedział Menšík.
Czech, który w turnieju jest rozstawiony z numerem dwadzieścia sześć, wygrał pojedynek z Rublowem po trzech godzinach i czterdziestu pięciu minutach. W meczu co prawda stracił prowadzenie 2:0 w setach, ale w piątej partii był na serwisie bezbłędny i rozstrzygnął spotkanie dzięki przełamaniu w ósmym gemie.
"Lepiej wszedłem w mecz. W dwóch pierwszych setach kontrolowałem przebieg gry, choć w końcówce drugiego seta sytuacja zaczęła się lekko odwracać. Andriej to wielki wojownik. Nie dawał mi nic za darmo, a od trzeciego seta tak poprawił swoją grę, że było niesamowicie trudno wrócić do rywalizacji. Cieszę się, że mimo wyrównania na 2:2, znalazłem w sobie siły. Potrafiłem się mentalnie skoncentrować na tym, co potrzebuję i przejąłem inicjatywę w meczu z powrotem na swoją stronę", stwierdził Menšík.
Przychodząc do dziennikarzy, nie ukrywał jednak zmęczenia. "Mecz skończył się dość późno i dopiero co zszedłem z kortu. Oczywiście jestem zachwycony, że zaszedłem tak daleko, ale teraz widzę się już tylko w łóżku. Muszę przede wszystkim odpocząć, bo pojutrze czeka mnie kolejny mecz. Już teraz staram się zbierać siły i powoli przygotowywać na to, co przede mną", powiedział Menšík.
Zwycięzca ubiegłorocznego turnieju Masters w Miami wygrał na Roland Garros także drugi pięciosetowy pojedynek. Nawiązał do udanego meczu drugiej rundy przeciwko Argentyńczykowi Marianowi Navone.
"Każdy mecz to nowe doświadczenie. Choć wcześniej pięciosetowe spotkania raczej mi nie wychodziły, teraz jestem w dobrej formie i widzę u siebie postęp. Wykonujemy świetną pracę kondycyjną z trenerem Honzą Pospíšilem, więc jestem fizycznie przygotowany na takie sytuacje. Bardzo ważna jest też psychika. Cieszę się, że dzięki współpracy z trenerem mentalnym Draganem (Vujoviciem) potrafię wykorzystać doświadczenia z mniej udanych momentów i stale się w tym aspekcie rozwijam", powiedział Menšík.
Został także pierwszym czeskim ćwierćfinalistą na Roland Garros od dziesięciu lat. Ostatni raz wśród ośmiu najlepszych zawodników był tu w 2016 roku Tomáš Berdych. "To wspaniałe uczucie choć trochę zapisać się w historii. Jestem dumny, że mogę iść tą drogą i że moje nazwisko jest w takim gronie. Jak już mówiłem, turniej dla mnie się jeszcze nie kończy i mocno wierzę, że nie skończę tylko na ćwierćfinale", dodał Menšík.
W walce o awans do półfinału zmierzy się z Brazylijczykiem Joao Fonsecą, który pokonał Norwega Caspera Ruuda, a wcześniej Serba Novaka Djokovicia. "Na pewno czeka mnie kolejny trudny mecz, ale bardzo się na niego i na dalszy wynik cieszę", dodał Menšík.
