Niemiec w niedzielę zmierzy się z rozstawionym z numerem dziesięć Flavio Cobollim lub jego rodakiem Matteo Arnaldim, po tym jak zapewnił sobie zwycięstwo 7:5, 6:2, 3:6, 6:3 nad Mensikiem.
Zverev już kilkukrotnie był blisko triumfu w wielkoszlemowych turniejach, ale przegrał trzy wcześniejsze finały, w tym z Carlosem Alcarazem na Roland Garros dwa lata temu.
"To jest Wielki Szlem, gra się do trzech wygranych setów, wszystko może się wydarzyć, rywale grają coraz lepiej. Poradziłem sobie" - powiedział Zverev. "Mam nadzieję, że w niedzielę zagram kolejny świetny mecz".
Jednak to on będzie zdecydowanym faworytem w starciu z Cobollim lub sklasyfikowanym na 104. miejscu Arnaldim, by wreszcie sięgnąć po upragniony tytuł. Trzeci tenisista świata rozgrywał swój jedenasty półfinał Wielkiego Szlema i jego doświadczenie było widoczne w starciu z młodym Czechem Mensikiem.
20-latek po raz pierwszy znalazł się w najlepszej czwórce turnieju tej rangi i z każdą kolejną minutą meczu coraz bardziej odczuwał trudy wcześniejszych występów w Paryżu, w tym dwóch pięciosetowych pojedynków.
Zverev dobrze radzi sobie z presją faworyta turnieju po wczesnych odpadnięciach Jannika Sinnera i Novaka Djokovicia odpowiednio w drugiej i trzeciej rundzie. W niedzielę na korcie Philippe'a Chatriera czeka go ostatni test odporności psychicznej. Przynajmniej fizycznie powinien być świeży, bo w drodze do finału stracił tylko dwa sety w sześciu meczach.
"Czysta pustka, w mojej głowie nie ma absolutnie nic" - przyznał z przekąsem uśmiechnięty Zverev w pomeczowym wywiadzie na korcie. "Jesteśmy sportowcami, bardzo niewielu z nas ma coś w głowie. Czasem łatwiej jest być głupim i nie myśleć za dużo".
29-latek był już o seta od zwycięstwa w dwóch wcześniejszych finałach Wielkiego Szlema: zarówno przeciwko Alcarazowi w Paryżu w 2024 roku, jak i gdy roztrwonił prowadzenie dwóch setów z Dominikiem Thiemem w US Open 2020.
Zverev celuje także w przełamanie trwającej 14 miesięcy serii bez tytułu, która rozpoczęła się po triumfie na kortach ziemnych w Monachium w kwietniu ubiegłego roku.
Mensik na chwilę postraszył powrotem
Zverev wygrał zaciętego pierwszego seta dzięki przełamaniu w jedenastym gemie, wcześniej gasząc trzy break pointy i nie pozwalając Mensikowi objąć prowadzenia 5:3. Rozstawiony z numerem 26 Czech nie był w stanie dotrzymać kroku w drugim secie, bo Zverev dwukrotnie go przełamał i oddał tylko cztery punkty przy własnym serwisie.
Mensik poprosił o przerwę medyczną już po trzech gemach trzeciego seta, sprawiając wrażenie, że zmaga się z urazem szyi. Jednak zdołał wrócić do gry niemal znikąd, przełamując i wychodząc na prowadzenie 4:2 w trzecim secie, gdy jego skróty zaczęły przynosić coraz lepszy efekt.
Właśnie takim zagraniem zakończył gema do zera i wygrał seta – to był dopiero drugi set stracony przez Zvereva w tym turnieju. Mensik nie był jednak w stanie utrzymać tego impetu, bo w czwartym secie szybko przegrywał 0:2 po dwóch niewymuszonych błędach z backhandu, które dały Zverevowi przełamanie.
Trzykrotny finalista Wielkiego Szlema od tego momentu pewnie zmierzał do finału, mimo że naraził się części kibiców, kwestionując dwa werdykty sędziowskie i otrzymując ostrzeżenie za przekroczenie czasu. Zverev zakończył mecz przy pierwszej piłce meczowej, gdy Mensik posłał bekhend w siatkę.
