Kostiuk przed meczem ze Świątek: chciałabym być faworytką, ale nie jestem

Kostiuk przed meczem ze Świątek: chciałabym być faworytką, ale nie jestem
Kostiuk przed meczem ze Świątek: chciałabym być faworytką, ale nie jestemREUTERS

Marta Kostiuk, która w niedzielę zagra z Igą Świątek w 1/8 finału wielkoszlemowego French Open, przyznała, że chciałaby być faworytką pojedynku z Polką, ale na razie tak nie jest. - To przecież czterokrotna triumfatorka tego turnieju, a ja z nią trzy razy przegrałam - zauważyła ukraińska tenisistka.

O pochodzącej z Kijowa Kostiuk po raz pierwszy zrobiło się głośno, gdy w 2017 roku jako 15-latka triumfowała w Australian Open juniorek, a rok później dotarła do 3. rundy rywalizacji seniorek w Melbourne. Później miała udane pojedyncze występy, ale też zmagała się z problemami natury psychicznej.

"Przez wiele lat żyłam w stanie, w którym wszyscy oczekiwali ode mnie świetnych wyników, a ja nie byłam w stanie temu podołać. To było dla mnie jak przekleństwo i doprowadziło do długiej i bolesnej depresji" – zwierzyła się w Madrycie na początku maja.

Dopiero w tym roku na dobre wdarła się do światowej czołówki i awansowała na 15. miejsce w rankingu WTA. Jak przyznała, taki postęp był możliwy głównie dlatego, że wreszcie pozbyła się balastu w postaci oczekiwań, jakie przyniósł bardzo szybki sukces.

"W końcu się od tego uwolniłam. Droga była bardzo długa, ale chyba mogę być z siebie dumna" - wspomniała.

23-latka do Paryża przyjechała po serii 11 wygranych meczów, co przełożyło się na zwycięstwa w turniejach w Rouen i przede wszystkim Madrycie, gdzie grała cała elita. Dobrą passę kontynuuje na kortach im. Rolanda Garrosa i pozostaje w tym sezonie niepokonana na „cegle”, ale do Świątek podchodzi z odpowiednim respektem.

"Chciałabym być faworytką w tym meczu, ale na razie tak nie jest. To przecież wciąż czterokrotna triumfatorka tego turnieju, a ja z nią do tej pory trzy razy przegrałam" – zauważyła Kostiuk.

Ostatnie wyniki to także efekt pracy, jaką od trzech lat wykonuje pod okiem polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej, która wyzwoliła w niej również ukraińskiego ducha. Głęboko poruszona rosyjską inwazją, Kostiuk często wypowiadała się na temat sytuacji w swoim kraju i konsekwencji konfliktu, także dla świata tenisa. Zawodniczka cały czas odmawia podania ręki rosyjskim lub białoruskim przeciwniczkom, jak miało to miejsce po zwycięstwie w Madrycie, gdzie w finale uporała się z Mirrą Andriejewą.

"Przeżywam cały czas tę wojnę, ale jednocześnie pogodziłam się z faktem, że tour o niej zapomniał. Zawsze staram się robić, co w mojej mocy, aby przypominać ludziom, co się dzieje w Ukrainie, o horrorze codziennego życia ludzi, którzy tam mieszkają" – podkreśliła.

W 1. rundzie French Open wygrała z urodzoną w Rosji Hiszpanką Oksaną Selekhmetevą 6:2, 6:3, ale oceniła, że był to jeden z najtrudniejszych meczów w życiu ze względu na okoliczności mu towarzyszące.

"To działo się zaledwie kilka godzin po tym, jak rosyjski pocisk wylądował ledwie 100 metrów od domu mojej matki. Wchodząc na kort nie wiedziałam, czy będę w stanie się skoncentrować, opanować emocje" – przyznała Kostiuk.

"Rano miałam mdłości na samą myśl, że gdyby pocisk trafił 100 metrów dalej, nie miałabym już ani matki, ani siostry" - zakończyła.

Tenis

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen