Kostjuk przed półfinałem French Open mówi o sytuacji w Ukrainie: Chcę wygrać dla rodaków

Marta Kostjuk podczas wywiadu ociera łzę.
Marta Kostjuk podczas wywiadu ociera łzę.REUTERS/Stephanie Lecocq

Ukrainka Marta Kostjuk mówi otwarcie o wojnie w swojej ojczyźnie. Teraz awansowała do półfinału w Paryżu i zmierzy się z Rosjanką.

Marta Kostjuk nie zamierza milczeć. "Najważniejsze, co mogę zrobić" – powiedziała Ukrainka – "to siedzieć tutaj i o tym mówić, żeby więcej osób się o tym dowiedziało i nie przyzwyczajało się do tego okropnego życia". Kostjuk wielokrotnie wykorzystuje największe tenisowe areny świata, by zwracać uwagę na rosyjską agresję. Także podczas French Open bardzo wyraźnie opowiada o tym, co dzieje się obecnie w jej ojczyźnie, a własne sportowe sukcesy stawia na dalszym planie.

Już po zwycięstwie w pierwszej rundzie nad urodzoną w Rosji Oksaną Selekhmetevą wyznała, że w dniu meczu "rakieta uderzyła zaledwie sto metrów od domu moich rodziców". Po swoim pierwszym awansie do półfinału Roland Garros, ze łzami w oczach powiedziała, że Ukraina "znów przeżyła bardzo trudną noc", z "wieloma ofiarami śmiertelnymi": "Chcę ten mecz zadedykować Ukraińcom i ich wytrwałości".

Rozczarowanie postawą Andriejewej i innych

Na korcie Kostjuk w niezwykły sposób potrafi odsunąć swoje zmartwienia na bok. Obecnie ma na koncie szesnaście zwycięstw z rzędu, a na mączce w tym sezonie pozostaje niepokonana. Nad Sekwaną walczy teraz o swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy, a w czwartek w półfinale czeka na nią Mirra Andriejewa.

Kostjuk jest rozczarowana postawą takich zawodniczek jak Andriejewa, które nie odcinają się wyraźnie od Rosji. "Chciałabym, żeby stanowisko wobec tego, co się dzieje, było bardziej jednoznaczne, zwłaszcza gdy własny kraj zabija innych ludzi" – powiedziała Kostjuk, która od początku wojny po zakończeniu meczu odmawia tradycyjnego uścisku dłoni rosyjskim tenisistkom. Przyznała, że nie wie, "jak można spokojnie spać w nocy, wiedząc, że coś takiego się dzieje i nie mając nic do powiedzenia".

Mimo mocnych słów Kostjuk nie chce nadawać temu gorącemu pojedynkowi szczególnego znaczenia. Dla niej "zazwyczaj zupełnie nie ma znaczenia, kto stoi po drugiej stronie siatki. Jestem tu, żeby grać w tenisa i wykonywać swoją pracę" – podkreśliła Kostjuk. I dodała, że "w czwartek nic się w tej kwestii nie zmieni".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen