Żadna z tych zawodniczek nie była typowana do gry w czwartej rundzie, ale bezsprzecznie to Maja Chwalińska (114. WTA) sprawiła większą niespodziankę niż ograna w Paryżu Diane Parry (92. WTA). Dla obu ten pojedynek był wielką szansą.
Sprawdź szczegóły meczu Chwalińska – Parry podczas French Open
Jedno przełamanie dało przewagę
Polka wygrała losowanie i chętnie przystąpiła do serwowania, choć pierwszy punkt zdobyła skrótem. Ten element szybko był odczytywany przez Francuzkę, ku uciesze miejscowych fanów na trybunach. Jej bardzo mocny forhend w połączeniu z agresywnym podejściem sprawiały spore problemy, choć w żadnym gemie pierwszego seta nie doszła do break pointa.
Za to Maja owszem, choć przy pierwszej okazji w czwartym gemie Francuzka odpowiedziała efektownym lobem. W szóstym gemie celny kros w końcu dał szansę na przełamanie, jeszcze bez efektu. Siódmego Polka musiała naprawdę intensywnie wybiegać, by przejść do kolejnej ofensywy przy podaniu rywalki.
Udało się! Co prawda dopiero przy trzecim break poincie, ale podenerwowana Parry wyrzuciła piłkę po męczącej wymianie, nie mogąc poradzić sobie z piłkami lecącymi z polskiej strony, nawet tymi z pozoru łatwymi. Mając kluczowe przełamanie Polka szybko domknęła seta serwisem, którego 23-latka nie potrafiła zneutralizować returnem.
Złamała Parry, gdy ta próbowała odzyskać impet
Zmiany kierunków, szybkości, rotacji i wysokości wyraźnie frustrowały Parry, ale Maja musiała tak grać – nie było miejsca na pasywną grę przeciwko tak ofensywnej rywalce. Wyższa i silna Francuzka wybijana z rytmu popełniała więcej błędów i ważne było nie pozwolić jej narzucić własnych warunków.
Gdy po efektownym lobie Dąbrowianka wywalczyła break pointa w trzecim gemie drugiej partii, Parry miała moment próby. Nie dała się już ponieść emocjom, zareagowała modelowo i widać było z każdą piłką, jak przybywa jej pewności siebie. Obroniła się, by po 70 minutach walki uzyskać następnie pierwszą własną szansę na przełamanie. Nie zdołała jej wykorzystać po słabym returnie, a walkę o gema przepłaciła upadkiem, nie zagrażając Chwalińskiej.
Głowa Polki pozostała chłodna do tego stopnia, że szybko rozchwiała rywalką w kolejnym gemie, uzyskując 40:15. Gdy posłała piłkę wzdłuż linii, Francuzka nie doszła do niej, tracąc drugie podanie w meczu. Cała pewność zbudowana po pierwszej obronionej szansie uszła z Diane momentalnie.
Nie była w stanie ugrać choćby punktu, gdy Polka wychodziła na 4:2. Kompletnie wybita z rytmu nie kończyła swoich piłek, głośno dyskutowała z trenerem, po czym sama oddała kolejne przełamanie. Parry była w grze już tylko formalnie, kompletnie nie miała tempa i precyzji. Już pierwszą piłkę meczową Polka wykorzystała, gdy Francuzka popełniła błąd przy wymianie.

