Roland Garros, turniej o którym marzyła mała Maja, teraz zmieni jej tenisowe życie

Roland Garros, turniej o którym marzyła mała Maja, teraz zmieni jej tenisowe życie
Roland Garros, turniej o którym marzyła mała Maja, teraz zmieni jej tenisowe życieREUTERS/Stephane Mahe

Maja Chwalińska jest największą sensacją tegorocznego Roland-Garros. Polka plasuje się w drugiej setce rankingu i przebijała się do turnieju przez kwalifikacje, a w środę zagra w ćwierćfinale. 24-latka osiągnęła swój najlepszy wynik w karierze, która do tej pory nie była usłana różami. 

Większość fanów tenisa zachwyca się grą Mai Chwalińskiej podczas tegorocznego Roland-Garros. Polka imponuje swoją inteligencją na korcie, zmianą rytmu gry, slajsami czy drop shotami. Taki widowiskowy styl gry jest coraz rzadziej obecny w kobiecym tenisie, gdzie dominuje głównie siła uderzeń. Maja wyłamuje się z tego schematu. 

Polka po meczu z Diane Parry powiedziała, że "nikt jej nie zna". Przed turniejem może niewiele osób kojarzyło to nazwisko, bo Chwalińska do tej pory najwyżej w rankingu WTA była na 113. miejscu, ale po Roland-Garros już zadebiutuje w TOP 50, i przestała być nieznaną tenisistką. Teraz każdy fan tenisa będzie ją kojarzył, a wielu z nich z miejsca stało się kibicami sympatycznej tenisistki. 

Czytaj także: Ćwierćfinał Roland-Garros z udziałem Mai Chwalińskiej w środę o godzinie 11

Depresja, kontuzja i powrót do gry

Maja, żeby dojść do tego momentu, musiała przejść w swoim życiu kilka dramatów. Jako nastolatka zapowiadała się na dobrą tenisistkę, jest rówieśniczką Igi Świątek, z którą dużo grała w czasach juniorskich. Kariera Igi nabrała jednak zupełnie innego tempa i stało się to również w Paryżu, kiedy jako nastolatka wygrała Roland-Garros w 2020 roku. 

Chwalińska w drodze do tego miejsca, czyli ćwierćfinału French Open, spotkała wiele przeciwności. Na początku nie wróżono jej wielkiej kariery ze względu na warunki fizyczne (ma 164 cm wzrostu) i styl gry. 

"Odkąd pamiętam najpierw byłam za drobna, później byłam za mała, później z tym stylem gry się nie da. To było denerwujące, bo jestem mocno taką wrażliwą osobą" – wspominała swoje początki Maja Chwalińska na kanale Break Point w kwietniu 2025 roku.

Długo nie potrafiła przebić się w górę rankingu WTA, wymagając od siebie coraz więcej i więcej, co nie przyniosło dobrego skutku i doprowadziło do ciężkiej choroby, czyli depresji, przez którą Maja Chwalińska w 2021 roku zawiesiła karierę. Do tego momentu miała trzy wygrane turnieje rangi ITF w Polsce w 2019 roku. 

Wróciła do gry po kilku miesiącach przerwy, zdobyła dwa tytuły na początku 2022 roku (ITF W25 w Monastyrze i ITF W60 w Pradze). Niestety jesienią 2022 roku doznała poważnej kontuzji kolana, musiała przejść operację i ponownie na kilka miesięcy została wyłączona z gry. 

Polka ciężko walczyła o powrót na zwycięską ścieżkę i rozkwit jej formy nastąpił w 2024 roku. Wtedy po raz pierwszy wygrała turniej rangi WTA 125 w grudniu w Brazylii. Wcześniej zdobyła tytuły rangi ITF W75 w Montpellier i Porto. W 2025 roku zdobyła jeden tytuł rangi WTA 125 w Montreux. Od początku roku Maja wyglądała bardzo dobrze, co potwierdził jej kolejny tytuł WTA 125 zdobyty w kwietniu tego roku w Oeiras. 

Czytaj także: Dobry występ Chwalińskiej na Roland-Garros przepustką do Wimbledonu? PZT składa wniosek o "dziką kartę"

"Chciałabym wygrać Roland-Garros", teraz ten turniej da jej oddech finansowy

Jako mała dziewczynka została zapytana na antenie Polsat Sport, jaki turniej wielkoszlemowy chciałaby wygrać i odpowiedziała: "Roland-Garros, bo jest na "mączce" i nie wiem, tak naprawdę nie wiem dlaczego, ale Roland-Garros". 

Dobrych kilka lat później do Paryża przyjechała przejść kwalifikacje, to był jej główny cel, ponieważ nigdy wcześniej w karierze jej się to nie udało. Do tej pory miała dwa występy w głównych drabinkach Wielkiego Szlema. W 2022 roku doszła do drugiej rundy Wimbledonu, kiedy nie przyznawano za niego punktów do rankingu WTA i rok temu grała w pierwszej rundzie Australian Open. 

Przez kwalifikacje przeszła bardzo pewnie. Wygrała dwie pierwsze rundy bez straty seta, a w trzeciej na jej drodze stanęła Suzan Lamens (129. WTA) – ją też pokonała w dwóch setach, ale po zaciętym boju. 

Statystyki kariery Mai Chwalińskiej
Statystyki kariery Mai ChwalińskiejFlashscore / Enetpulse

Sensacyjnie Polka w pierwszej rundzie pokonała mistrzynię olimpijską z tych kortów z 2024 roku. Qinwen Zheng nie potrafiła znaleźć sposobu na styl gry Polki i przegrała 4:6; 0:6. Ten triumf dał jej wiarę, że może poradzić sobie z każdym i w kolejnych meczach pokazywała się z kapitalnej strony. W drugiej rundzie pokonała 6:4; 6:0 Elise Mertens (21. WTA), a następnie ograła w trzech setach Marię Sakkari (49. WTA), która pięć lat temu grała w półfinale Roland-Garros i była trzecią rakietą świata. 

Po tym meczu powiedziała żartobliwie, że nie wie, czy będzie miała pieniądze na przedłużenie hotelu. To odbiło się szerokim echem. Było to dość zabawne, ale patrząc na przebieg kariery Polki, to do tej pory według WTA zarobiła na kortach niecałe 900 tysięcy dolarów przez kilka lat kariery, co nie jest dużym dorobkiem, biorąc pod uwagę koszty lotów, hoteli, utrzymania sztabu. Polka skrupulatnie musiała liczyć koszty. 

Teraz to się zmieni. Dzięki zwycięstwu z Diane Parry i awansowi do ćwierćfinału zarobi przed odjęciem podatków 470 tysięcy euro. Taki zastrzyk gotówki, blisko 3/4 tego, co zarobiła do tej pory w swojej karierze, da jej spokojną głowę pod względem finansowym, pozwoli jej ustabilizować budżet.

Ten wynik da jej też awans do TOP 50 rankingu, czyli po Wimbledonie będzie mogła grać w największych turniejach na świecie bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje oraz większe zainteresowanie sponsorów, co zapewni jej stabilność finansową w kolejnych miesiącach, a to być może jeszcze nie koniec. W środę tj. 3 czerwca o godzinie 11:00 powalczy o półfinał z Anną Kalinską i nie jest bez szans.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen