PZT walczy o "dziką kartę" dla Chwalińskiej
Chwalińska zachwyca w Paryżu, gdzie pokonała już m.in. mistrzynię olimpijską czy półfinalistkę Roland-Garros z 2021 roku. Polka wciąż jest w grze o najwyższe cele w French Open, a Polski Związek Tenisowy i jej sztab już patrzą w przyszłość i złożyli wniosek do organizatorów Wimbledonu o "dziką kartę" dla Mai.
"Polski Związek Tenisowy i Team Mai Chwalińskiej oficjalnie zwrócili się do organizatorów z prośbą o przyznanie polskiej zawodniczce dzikiej karty do turnieju głównego tegorocznego Wimbledonu" – czytamy w komunikacie PZT.
Lista zgłoszeń do najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego zamykała się przed startem Roland-Garros, dlatego mimo tego, że Chwalińska po zakończeniu turnieju we Francji będzie plasowała się w TOP 50, to obecnie, żeby zagrać w głównej drabince Wimbledonu, musiałaby przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje, ponieważ jej dotychczasowe 114. miejsce nie daje gwarancji gry bezpośrednio w 1. rundzie.
Niewielkie szanse na powodzenie
Organizatorzy każdego z turniejów wielkoszlemowych mają pulę ośmiu "dzikich kart", które mogą przyznać wedle uznania według swoich rekomendacji. Niestety nie ma tu dobrych informacji dla Mai Chwalińskiej. Zazwyczaj większość takich miejsc trafia w ręce gospodarzy, którzy dają szansę tym sposobem na udział swoich nisko notowanych reprezentantów na grę w głównej drabince.
Rok temu podobny przypadek spotkał Lois Boisson. Francuzka również plasowała się bardzo daleko w rankingu WTA a w Roland-Garros doszła aż do półfinału. Wtedy organizatorzy Wimbledonu nie zdecydowali się przekazać jej "dzikiej karty". Dostało ją siedem tenisistek z Wielkiej Brytanii i mistrzyni Wimbledonu z 2011 i 2014 roku – Petra Kvitova, a Francuzka odpadła w pierwszej rundzie kwalifikacji...
W tym roku do gry na trawie zamierza wrócić Serena Williams, która ma zagrać w turnieju HSBC Championships w Londynie w deblu. Niewykluczone, że może to być przetarcie przed szansą gry w głównej drabince Wimbledonu, a do niego, jako 7-krotna mistrzyni, zapewne dostałaby "dziką kartę".
